Mauro Cantoro przylatuje do polski dopiero w niedzielę i jak przyznał w rozmowie z dziennikiem "Sport", wcale nie jest pewny, czy będzie grał w Odrze Wodzisław. A może w Ruchu Chorzów?
Najpierw była informacja, że Cantoro uzgodnił warunki kontraktu z Odrą, a autograf zawodnika pod umową to tylko formalność. Potem była "korekta", że Argentyńczyk zna warunki proponowane mu przez klub z Wodzisławia Śląskiego. Miał przyjechać w czwartek, 14 stycznia, potem termin przesunięto o dwa dni. Tymczasem… - Będę dzień później, w niedzielę - zapowiedział środkowy pomocnik.
Czy będzie występował wiosną w klubie z Bogumińskiej? - Za wcześnie o tym mówić. Niczego jeszcze nie podpisałem, cały czas chodzi tylko o ofertę - stwierdził Argentyńczyk.
Cantoro mile widziany byłby także na Cichej. - Dopiero dwa dni temu dostaliśmy mail z zapytaniem, czy nadal jesteśmy zainteresowani jego usługami. Zobaczymy co z tego wyniknie, możemy podyskutować. Jeśli Mauro przystanie na nasze warunki to dlaczego nie? Obawiam się, że w tej kwestii będą wielkie rozbieżności. W Odrze podobno miał zarabiać 40 tysięcy złotych miesięcznie. Takich pieniędzy, a nawet zbliżonych, u nas nie dostanie. Dlatego spokojnie podchodzę do tej kwestii - mówi dyrektor sportowy Ruchu, Mirosław Mosór.
źródło: Sport / SportSlaski.pl
fot. M. Miler