Wojciech Grzyb (pomocnik Ruchu Chorzów):
- Cieszę się, że trzy punkty jadą do Chorzowa. Przez cały mecz prowadziliśmy grę, czego uwieńczeniem były dwie bramki. A przyznam się szczerze, że właśnie tego meczu obawiałem się najbardziej, bo już w spotkaniach sparingowych przed rozpoczęciem ligi, ta drużyna pokazała, że jest bardzo groźna. Na szczęście te obawy okazały się dzisiaj bezpodstawne. Przy drugiej bramce krzyknąłem Sokołowi "jedenaście", a on już wiedział co zrobić. Kilka osób wbiegło w bramkę, on zagrał piłkę jak profesor, a ja od razu uderzyłem na bramkę, chociaż początkowo chciałem ją przyjmować. Dlaczego nie strzelam bramek w Chorzowie? No, cóż... wybrzydzać nie będę. Oczywiście czekam na gola przy ul. Cichej, bo strzelać bramki dla kibiców Ruchu jest czymś wspaniałym. Dzisiaj mieliśmy tylko namiastkę tego, co dzieje się w Chorzowie. Tam jest kilkanaście razy więcej kibiców, a atmosfera jest niesamowita. Prędzej czy później pewnie wpakuję piłkę do siatki rywala na naszym stadionie, ale jakoś specjalnie o tym nie myślę.
Grzegorz Baran (pomocnik Ruchu Chorzów):
- Bardzo budująca jest opinia graczy Kmity, że Ruch grał najlepiej spośród wszystkich drużyn, z którymi dotąd mieli okazję grać. W każdym meczu dajemy z siebie wszystko. Wykonujemy wszystkie zalecenia, które trener nam nakreślił. Szkoda tylko tej bramki, którą straciliśmy w ostatniej minucie. Na szczęście nie miała ona już wpływu na losy spotkania. Na pewno warunki do gry w piłkę były bardzo utrudnione. Śmiem twierdzić, że jest to najgorsza murawa, na której przyszło nam grać w drugiej lidze. O tyle dobrze, że już w piątek przyjechaliśmy zapoznać się z boiskiem. Dziś udało nam się przeprowadzić kilka akcji, dwie z nich wykorzystaliśmy, dlatego bardzo się z tego cieszę. A radość z każdego wygranego meczu jest bardzo wielka, bo to przybliża nas do pierwszego miejsca w tabeli. Mam nadzieję, że zakończymy tą rundę na pozycji lidera.
Artur Sarnat (bramkarz Kmity Zabierzów):
- Z przebiegu meczu Ruch był drużyną lepszą i wygrał zasłużenie. Nie wiem czym to jest spowodowane, że był lepszy, bo graliśmy już z Jagiellonią i Zagłębiem, i jakoś potrafiliśmy sobie poradzić, czy nawet uzyskać korzystny wynik. Mecz meczowi jednak jest nierówny, o wszystkim decyduje dyspozycja dnia, której my dzisiaj nie mieliśmy. Już w pierwszej akcji straciliśmy bramkę. Do tego momentu w ogóle nie graliśmy, tylko patrzyliśmy co się dzieje. Po dzisiejszej konfrontacji z drużyną Ruchu uważam, że jest to poważny kandydat do ekstraklasy. Życzę im tego.