Kapitanowi Ruchu Chorzów po zakończeniu bieżącego sezonu wygasa kontrakt. Wydawałoby się więc, że zimowa przerwa w rozgrywkach to "ostatni dzwonek" dla włodarzy klubu, aby przedłużyć umowę z Grzegorzem Baranem.
Póki co działacze Ruchu nie podjęli jednak rozmów z 27-letnim graczem. - Cóż, może nie jestem dla nich jednym z ważniejszych ogniw w zespole - zastanawia się Baran, bez którego trudno wyobrazić sobie dziś środek pola drużyny "Niebieskich". - Działacze nie raz mówili, że są zainteresowani przedłużeniem kontraktu, ale póki co działają bardzo spokojnie. Żadnych konkretnych rozmów do tej pory nie było - dodaje.
Już w poprzednim sezonie mówiło się o zainteresowaniu Baranem ze strony Legii Warszawa. Teraz wszelkie spekulacje o rzekomym zainteresowaniu ze strony innych klubów odżyły, a wygasający z końcem czerwca 2010 roku kontrakt powoduje, że kapitan chorzowian staje się jeszcze bardziej łakomym kąskiem na rynku transferowym. - Zobaczymy, co będzie w najbliższym czasie. Być może na dniach coś się okaże. Do czerwca na pewno jestem w Ruchu, a co potem - nie wiadomo. Czekam na ruchy działaczy obecnego klubu, ale póki co pewnie mają ważniejsze sprawy na głowie - dodaje Baran. Jak sam mówi zainteresowanie ze strony innych zespołów jest, ale... - Żadnych szczegółów nie ma. Coś tam się pojawiło, ale nie traktuję tego zbyt poważnie. Czasem wyskoczy jeden czy drugi menedżer, ale konkretów brak - mówi "Owca".
Sylwestra kapitan Ruchu spędzi razem z żoną w rodzinnym Jarosławiu. Będzie to dla niego pierwsza okazja do świętowania Nowego Roku odkąd został ojcem. Po zabawie zaś trzeba będzie zacząć przygotowywać się do treningów. Często po okresie świąteczno-noworocznym kondycja piłkarzy jest mocno nadszarpnięta. - Nie jest źle - uśmiecha się Baran. - Nie lubię napychać się na siłę i myślę, że do pierwszych zajęć żadnej nadwagi nie będzie - kończy.
źródło: Niebiescy.pl