"Niebiescy" wysłali w poniedziałek odwołanie od decyzji ZUS-u, który domaga się od chorzowskiego klubu zapłaty ponad 3 milionów złotych. - Zapaliło się dla nas zielone światło - mówi jeden z działaczy chorzowskiego klubu.
Sprawa jest bardzo delikatna. Działacze Ruchu nie chcą się wypowiadać na temat rozmów z ZUS-em by nie zostać posądzonym o medialny nacisk na instytucję, która domaga się spłaty długu, który zaczął narastać ponad dziesięć lat temu. Przypomnijmy, że Ruchem zarządzało wtedy stowarzyszenie, które jednak - podobnie jak członkowie ówczesnego zarządu klubu - nie czują się odpowiedzialni i nie chce spłacić zaległych składek. ZUS zwrócił się więc do spółki S.A. Ruch Chorzów, która zarządza dziś klubem.
Ruch miał czas na przygotowanie odwołania do 3 stycznia 2010 roku (data uprawomocnienia się decyzji), ale uporał się z tym do poświątecznego poniedziałku. Podstawą odwołania jest zapis, który przesądzą o tym, że spółka nie jest następcą prawnym stowarzyszenia. Na korzyść niebieskich świadczy podobny spór, który Ruch toczył z Urzędem Skarbowym. Izba Skarbowa stwierdziła wtedy, że Ruch Chorzów S.A. nie jest następcą prawnym stowarzyszenia KS Ruch.
Niezależnie od odwołania Ruch rozpoczął mediacje z ZUS-em. I to z sukcesem! Osoba znająca kulisy sprawy zapewnia, że działacze niebieskich otrzymali zapewnienie, że komornik nie zajmie klubowych kont. Tego właśnie najbardziej obawiali się piłkarze, a prezes Sobstyl mówiła o "megaproblemie". Prezes Sobstyl nie wyklucza, że miliony przyjdzie jednak zapłacić, ale później klub je odzyska.
źródło: Gazeta Wyborcza Katowice / Niebiescy.pl