- Nie interesują mnie animozje śląsko-zagłębiowskie. Chcę się w Ruchu jak najlepiej zaprezentować i pokazać, co potrafię - mówi Dariusz Bernaś, urodzony w Sosnowcu nowy zawodnik "Niebieskich", który był o krok od gry w wielkim Feyenoordzie Rotterdam.
Bernaś przyszedł do Ruchu przy okazji transferu Lilo do Zagłębia. Sosnowiczanie zapłacili za Brazylijczyka kwotę odstępnego, a oprócz tego na Cichą na roczne wypożyczenie trafił ich wychowanek. Na razie nie wiadomo, w której drużynie będzie grał. - Trudno mi powiedzieć, czy to będzie Śląska Liga Juniorów czy Młoda Ekstraklasa. To zależy od tego, jak się zaprezentuję. We wtorek mam spotkanie z dyrektorem Mosórem i może dowiem się czegoś więcej - wyjaśnia
Dariusz Bernaś.
17-latek przeszedł w Sosnowcu przez wszystkie możliwe szczeble. - Grać w piłkę zacząłem jakieś 8, 9 lat temu. Odkąd pamiętam występowałem jako napastnik, a na pierwszy trening zaprowadził mnie wujek, brat taty. Ojciec przez całe życie grał w RKS-ie Dąbrowa Górnicza, do momentu aż wykryto u niego wadę serca. Kiedyś był nawet na testach w niemieckim Oldenburgu, ale klub nie chciał mu wydać karty i z transferu nic nie wyszło - wspomina zawodnik, który będąc w trampkarzach kilka razy został królem strzelców. - Później w jednym sezonie grałem jednocześnie w Regionalnej (rocznik 1992) i Śląskiej Lidze Juniorów Młodszych (rocznik 1991). W pierwszej zostałem królem strzelców z 18 golami na koncie, a w drugiej byłem najskuteczniejszym zawodnikiem drużyny Zagłębia. Strzeliłem 15 bramek - dodaje.
Jesienią Bernaś znajdował się w kadrze pierwszego zespołu (zagrał tylko raz w Pucharze Polski przeciwko Przebojowi Wolbrom - Zagłębie wygrało 4:1), ale na co dzień występował w Śląskiej Lidze Juniorów Starszych. Na półmetku rozgrywek jego zespół zajmuje dopiero 11 pozycję w tabeli, chociaż na początku był w czołówce. - Mieliśmy dobrą tylko pierwszą jedenastkę. Pojawił się problem, kiedy doszły kartki czy kontuzje. Ja zagrałem łącznie w 13 meczach na 17 możliwych i strzeliłem w nich 16 bramek. Musiałem pauzować najpierw za czerwoną kartkę, a później trochę chorowałem - informuje "Berni", który prowadzi w klasyfikacji strzelców. Tuż za nim z dwoma golami mniej znajduje się Damian Wasil z Górnika Zabrze. Najskuteczniejszy strzelec Ruchu zajmuje dopiero piąte miejsce w tej klasyfikacji (jest nim
Michał Szubert z 10 golami na koncie), ale to właśnie "Niebiescy" są liderem rozgrywek.
Dariusz Bernaś w tym sezonie dwukrotnie mierzył się z drużynami Ruchu. Efekt? - Najpierw w Chorzowie z UKS-em wygraliśmy 2:1, a później także w Chorzowie z Ruchem SSA zwyciężyliśmy 3:0. W obu meczach strzeliłem po jednej bramce - uśmiecha się.
Ostatni rok był udany dla nowego gracza Ruchu. Niewiele brakowało, a teraz grałby w barwach wielkiego Feyenoordu Rotterdam! - To zaczęło się jeszcze pod koniec 2008 roku. Pojechałem z Rafałem Pietrzakiem na tygodniowe testy do Feyenoordu. Trenowaliśmy z naszym rocznikiem i z rezerwami. Włodzimierz Smolarek, który pomagał nam tam w porozumiewaniu się, powiedział, że spodobaliśmy się trenerom, poprosił o podpisanie w domu z rodzicami umów menedżerskich i zaprosił nas 3 stycznia na dwa tygodnie do Rotterdamu. Mieszkaliśmy tam gdzie Michał Janota, więc codziennie się z nim widzieliśmy. Powiedział nam, że jak Feyenoord kogoś zaprasza drugi raz, to w 98%, że zostaniemy. Stało się inaczej. Wtedy był jednak ten wielki kryzys i klub nie miał pieniędzy, by nas wykupić z Zagłębia, które chciało pewnie za nas wielką sumę... - opowiada.

Po treningach u boku słynnego Jona Dahla Tomassona (był podczas rekonwalescencji po kontuzji i zaczynał od zajęć z rezerwami) i powrocie do Polski przyszedł czas na przejście do pierwszej drużyny Zagłębia oraz na debiut w II lidze. Nastąpił on w wygranym meczu z Elaną w Toruniu. "Berni" pojawił się na boisku w 82. minucie przy stanie 0:0, a tuż przed końcowym gwizdkiem sosnowiczanie przechylili szalę na swoją korzyść. Drugi i jak do tej pory jedyny mecz ligowy to konfrontacja z Zawiszą Bydgoszcz na Stadionie Ludowym w Sosnowcu. - To było dziwne spotkanie. Padały bramka za bramką i było strasznie ślisko. Wszedłem na boisko przy stanie 3:3 i wtedy już nie było gry, tylko takie wybijanie piłki z jednej strony na drugą. W samej końcówce gości zdołali jeszcze raz pokonać naszego bramkarza i zainkasowali trzy punkty.
Ogromne ilości zdobytych bramek i zainteresowanie zagranicznego klubu zwróciło uwagę trenera reprezentacji Polski do lat 18, Michała Globisza. Bernaś został powołany na konsultację szkoleniową, która odbyła się w Gdańsku. - Zagraliśmy wtedy trzy sparingi z Lechią. Pierwszy z rocznikiem 1992 wygraliśmy 2:0, a ja wystąpiłem tylko w drugiej połowie na pozycji cofniętego napastnika. W drugim, tym razem z rocznikiem 1991, grając na lewej pomocy dwa razy wpisałem się na listę strzelców i wygraliśmy 4:3. W kolejnym niestety już nie wystąpiłem, bo doznałem drobnego urazu. Reprezentacja przegrała z połączonymi drużynami Lechii '91 i '92 1:0 - wspomina.
Na kolejne powołanie nie musiał długo czekać. Na początku stycznia znowu uda się do Gdańska, ale tym razem tylko na testy wydolnościowe. - Nie musimy nawet zabierać korków - przyznaje.
Pochodzący z Zagłębia Dąbrowskiego Bernaś nie obawia się przyjęcia w nowej drużynie. - Będzie, co będzie (śmiech). Nie interesują mnie animozje śląsko-zagłębiowskie. Koncentruję się na dobrym graniu w piłkę, a nie na tym, co mówią dookoła. Chcę się w Ruchu jak najlepiej zaprezentować i pokazać, co potrafię - zapewnia i jednocześnie dodaje, że nie czuje się zawiedziony po tym, jak nie udało mu się pozostać w Rotterdamie. - Patrząc na to, gdzie teraz jestem i trafiam do Ruchu, to jestem szczerze zadowolony. To dobry krok, jeśli chodzi o rozwój piłkarski, bo wiem, że w Chorzowie stawiają na młodzież - kończy.
Sylwetka Dariusza Bernasia:
Pozycja na boisku: napastnik
Data urodzenia: 25.07.1992 r.
Miejsce urodzenia: Sosnowiec
Wzrost: 172 cm
Waga: 64 kg
Grał w klubie: Zagłębie Sosnowiec
źródło: Niebiescy.pl