W tym sezonie grał tylko w spotkaniach pucharowych, a teraz najwyraźniej przyszedł także czas na występy w lidze.
Sebastian Nowak po 140 dniach przerwy wrócił do bramki Ruchu w meczu o ligowe punkty, i co najważniejsze, zdołał utrzymać czyste konto. Jego zespół pewnie pokonał lidera drugiego frontu, Hydrobudowę Bydgoszcz 2:0.
-
Po tym meczu twoja radość pewnie jest podwójna. Pokonaliście lidera drugiej ligi, a ty zaliczyłeś udany występ między słupkami chorzowskiej bramki.
Sebastian Nowak: - Jestem bardzo zadowolony ze swojego występu, tym bardziej, że przyszło mi grać przeciwko liderowi. W zasadzie mogliśmy wygrać jeszcze więcej, ale przy stanie 0:0 była też sytuacja, w której Zawisza mógł pokusić się o zdobycie bramki. Na szczęście udało się zapobiec utracie gola i podobnie jak koledzy z drużyny, jestem bardzo zadowolony ze zwycięstwa.
-
Z trybun często padało stwierdzenie, że to spotkanie toczyło się na pierwszoligowym poziomie.
- To bardzo miło słyszeć takie rzeczy. Chciałoby się, abyśmy grali na pierwszoligowym poziomie, ale już w ekstraklasie.
-
Wygrana z Hydrobudową to kolejny krok w tym kierunku.
- No, może kroczek, poważny kroczek (śmiech). Jest jeszcze dużo spotkań do rozegrania, ale wszystko idzie w dobrym kierunku. Mam nadzieję, że w przyszłej rundzie, gdzieś w połowie czerwca będziemy cieszyli się z awansu do ekstraklasy.
-
Czy w takim samym, dobrym kierunku podąża forma Sebastiana Nowaka?
- Moja forma na pewno jest niezła. Brakowało mi właśnie meczów o stawkę, ale dzisiaj zagrałem i myślę, że nie zawiodłem oczekiwań trenera, kolegów i kibiców.
-
Gdy spiker ogłosił, że wracasz do bramki, to kibice przywitali cię bardzo ciepło.
- Chciałbym podziękować kibicom za to wsparcie. Naprawdę miło słyszeć po takim okresie rozbratu z piłką, że fani wciąż we mnie wierzą. Bardzo miło się wtedy człowiek czuje i na pewno dodaje to skrzydeł.
-
Ta dzisiejsza publiczność chyba wam wszystkim dodała skrzydeł. Dawno już nie było takiej frekwencji na Ruchu.
- Kibice w tym sezonie naprawdę fajnie nas dopingują, a my odpłacamy się dobrą grą. W meczu z liderem było tylu kibiców, ilu mogło wejść. Chętnych było na pewno więcej. Stworzyli oni wspaniałą atmosferę. Fajnie się gra przy takiej publiczności, bo dopingują nas nie tylko gdy wygrywamy, ale kiedy remisujemy, czy nie wykorzystujemy jakiś sytuacji.
-
Jak sam mówisz, chętnych na ten mecz było więcej. Przyznasz, że przydałby się nowy stadion?
- Stadion należy do miasta, więc może władze miejskie podejmą jakieś kroki?! Widać, że jest zapotrzebowanie na piłkę w Chorzowie. Myślę, że jakby stadion mógł pomieścić 15.000 widzów, to na pewno zapełnił by się do ostatniego miejsca.
-
W następnej kolejce wybieracie się do Krakowa na mecz z Kmitą Zabierzów.
- Na pewno będziemy tam chcieli potwierdzić, że jesteśmy w bardzo dobrej formie, a nasza praca idzie w dobrym kierunku. W każdym meczu gramy o komplet punktów. Jesteśmy bardzo zadowoleni, że udaje nam się to dokonywać.
-
Przy okazji następnego meczu pewnie będziecie czyhać na potknięcie zespołu z Bydgoszczy, by wskoczyć na pozycję lidera.
- My patrzymy na każdy kolejny mecz, a przede wszystkim patrzymy na siebie. Jeśli będziemy grali tak, jak do tej pory, to myślę, że prędzej, czy później prześcigniemy Zawiszę i będziemy liderem tabeli.
-
Możesz jeszcze na koniec zdradzić co się stało z Jarkiem Paśnikiem? Dlaczego nie znalazł się nawet na ławce rezerwowych?
- W tej sprawie należałoby spytać Jarka, bo on rozmawiał o tym z trenerem. Wczoraj byliśmy zaskoczeni, gdy okazało się, że nie ma go w kadrze na mecz. Myślę, że szczegóły zna Jarek, natomiast ja nie chciałbym nic więcej na ten temat mówić.