Do dziesięciu razy sztuka – przez tyle bowiem spotkań sympatycy niebieskich musieli czekać na zwycięstwo swojej drużyny. Pomimo wygranej z niżej notowanym rywalem, żaden z kibiców nie był wczoraj zadowolony z gry piłkarzy Ruchu. Ba! Ich indolencja w polu karnym Radomska oraz fatalne błędy w obronie sprawiły, że znów na zawodników z Chorzowa posypały się ostre słowa krytyki oraz gwizdy.
:: Zdjęcia z meczu Ruch - RKS
Wielu chorzowskich kibiców przed spotkaniem z Radomskiem zawitało do hali miejscowego MORiSu. Tam piłkarki ręczne Ruchu walczyły o awans do ekstraklasy z Vive Kielce. Niestety, po dobrym i emocjonującym meczu, to właśnie kielczanki okazały się lepsze od szczypiornistek z Chorzowa i wynikiem 26:20 zagwarantowały sobie prawo startu na najwyższym szczeblu rozgrywek.
Kiedy w hali chorzowskiego MORiSu odbywały się zawody piłki ręcznej, na murawę stadionu przy ul. Cichej wybiegły jedenastki: miejscowego Ruchu i RKSu Radomsko. Po raz pierwszy na ławce rezerwowych gospodarzy, w roli pierwszego trenera zasiadł Dariusz Fornalak, który objął to stanowisko po Jerzym Wyrobku.
Początek spotkania rozpoczyna się od silnego trafienia w poprzeczkę Damiana Marciocha zza 16 metrów. Była to pierwsza, groźna sytuacja w tym meczu, która mogła doprowadzić do zmiany rezultatu. W 8 minucie spotkania prawą stroną pognał zawodnik Ruchu – Tomasz Foszmańczyk. Minął on jednego z obrońców RKSu i z ostrego kąta strzelił nad bramką Marcina Mańki. Tymczasem riposta piłkarzy z Radomska w 15 minucie meczu mogła zakończyć się bramką dla tego zespołu. Radosław Kowalczyk znalazł się w polu karnym gospodarzy. Uwolnił się on od opieki Pawła Sibika i mając przed sobą bramkarza Ruchu, decyduje się na dogranie piłki do Marka Michalskiego. Niestety ten, w wiadomy tylko dla siebie sposób, nie potrafi wepchnąć futbolówki do siatki, będąc 2 metry od bramki!
Niebiescy widząc poczynania Radomska, wzięli sprawy w „swoje ręce”. W 16 minucie spotkania Mariusz Śrutwa energicznie wbiega w pole karne radomszczan. Ten niepilnowany przez nikogo, decyduje się na strzał z 10 metrów. Piłka ląduje przy prawym słupku bramkarza gości i Ruch prowadzi 1:0! Strata gola przez Radomsko nie zniechęciła ich do dalszych ataków na bramkę Sebastiana Nowaka. Już 3 minuty później mogło paść wyrównanie. W sytuacji sam na sam z bramkarzem Ruchu znalazł się Radosław Kowalczyk i tylko dzięki wspaniałej postawie „Seby” mogliśmy dalej cieszyć się z jednobramkowego prowadzenia. Niestety, w tym przypadku obrona niebieskich zachowała się po raz kolejny fatalnie.
W pierwszej połowie mogliśmy odnotować jeszcze dwie ciekawe sytuacje. W 27 minucie spotkania Piotr Ćwielong przyjmuje piłkę na linii „szesnastki” i od razu decyduje się na oddanie strzału. Niestety „Pepe” jest zbyt odchylony i futbolówka przelatuje nad bramką Marcina Mańki. W końcówce meczu młody napastnik Ruchu ma kolejną sytuację do zdobycia bramki. Z lewej strony zagrywał do niego Krzysztof Bizacki, jednakże Ćwielong był przytrzymywany przez Grzegorza Słupeckiego i jego strzał ostatecznie wyłapuje golkiper Radomska.
Pierwsza, ciekawa sytuacja w drugiej połowie meczu miała miejsce w 53 minucie. Mariusz Śrutwa został faulowany w polu karnym gości i sędzia Gromek nie wahał się na podyktowanie jedenastki. Do piłki podszedł sam poszkodowany. Niestety strzał „Super Mario” został obroniony przez bramkarza RKSu i na tablicy wyników dalej widniał rezultat „1:0”. Dwie minuty później „pechowy napastnik” mógł zrewanżować się za niewykorzystaną sytuację. Z prawej strony zagrywał do niego Piotr Ćwielong. Śrutwa w swoim stylu uwolnił się od obrońcy Radomska i strzelił obok bramkarza RKSu, jednak jego uderzenie zostało wybite z linii bramkowej przez Artura Kowalskiego.
W 78 minucie wspaniała interwencja Sebastiana Nowaka po raz kolejny uchroniła zespół Ruchu od utraty bramki. Z akcją wychodził Radosław Kowalczyk. W polu karnym dostrzega on Tomasza Walioszczyka i do niego kieruje swe podanie. Ten będąc już dostatecznie blisko bramki, decyduje się na oddanie strzału. Na jego nieszczęście ten dzień należał jednak do bramkarza Ruchu. Piłkarze z Radomska musieli zatem szukać innych rozwiązań na pokonanie chorzowskiego golkipera. Minutę później ten sam zawodnik znów staje przed szansą zdobycia bramki, ale jego uderzenie głową w wspaniały sposób zostaje wybronione przez bohatera tego spotkania! W polu karnym Ruchu „kotłowało się”. W 82 minucie z rzutu wolnego strzelał Sławomir Majak. Tym razem futbolówka przeleciała kilka metrów obok słupka. W końcówce spotkania jeszcze Krzysztof Bizacki decyduje się na oddanie strzału w kierunku bramki gości, ale nie przynosi to już zmiany rezultatu i Ruch ostatecznie wygrywa 1:0.
Pierwszy wygrana w tej rundzie, pod wodzą nowego trenera musi zapewne cieszyć. Punkty piłkarzom Ruchu były od dawna bardzo potrzebne. Inną sprawą pozostaje styl, w jakim tego dokonano. Obrona niebieskich jest „najsłabszym ogniwem” w całej formacji zespołu z Chorzowa. Nie najlepiej wygląda też ofensywa, która marnuje wiele dogodnych sytuacji. Zapewne końcówka II ligi będzie dla Ruchu mordercza, bo niebiescy rozegrają wiele spotkań z zespołami aspirującymi do gry w ekstraklasie. Kiedy zatem doczekamy się kolejnego zwycięstwa?!
Strzelcy:
Śrutwa 16'
Żółte kartki:
Kutschma - Kowalczyk
Składy:
Ruch: Nowak - Kutschma, Sibik (83' Molek), Pokładowski - Wawrzyńczok (61' Mosór), Błażejewski, Smarzyński, Foszmańczyk (61' Kaczorowski) - Bizacki, Ćwielong, Śrutwa.
RKS: Mańka- Kowalski, Bugajski, Dopierała, Marcioch - Kowalczyk, Słupecki, Majak, Michalski - Szymański (78' Wróbel), Bajdziak (61' Walioszczyk).
Arbiter: Grzegorz Gromek (Mazowiecki ZPN)
Widzów: 1.500
Konferencja prasowa:
Dariusz Fornalak (trener Ruchu Chorzów):
- Wygraliśmy mecz, który trzeba było wygrać i chciałem z tego miejsca pozdrowić trenera Wyrobka, który dziś nie przybył, bo czuł się źle. Bardzo dobrze, że nie przybył, bo wątpliwej jakości było to widowisko. Na pewno ten mecz będzie analizowany. Sebastiana przywitały w szatni brawa. Pogratulowałem mu postawy w tym spotkaniu, ale z drugiej strony powiedziałem mu, że on od tego jest. Bramkarz po to jest, by bronić, a Sebastian zrobił to dziś perfekcyjnie. Indywidualne oceny na pewno będą. Ja nie będę wystawiał laurek. Na pewno wielu zawodników z różnych względów zagrało słabiej, niektórzy zagrali bardzo słabo. Przyczyn jest na pewno wiele i te przyczyny będziemy analizować.
Czesław Palik (trener RKSu Radomsko):
- To, co wyczyniali moi chłopcy w akcjach ofensywnych jak i defensywnych wołało o pomstę do nieba. Jeśli chodzi o skuteczność grania, to w każdym meczu stwarzamy sytuacje. Ta gra była w miarę poukładana i chcemy z każdym zespołem nawiązywać walkę i grać. Przypomnę, że strzeliliśmy chyba najszybszą bramkę w II lidze, kiedy prowadziliśmy z Koroną Kolporterem Kielce 1:0 i dla wielu to był szok. No, ale czasami, nie zawsze dadzą nam wygrać. Dzisiaj jesteśmy sami sobie winni. Trzeba zacząć od tego, że sędzia prowadził te zawody bardzo dobrze. Był chyba jednym z lepszych aktorów tego widowiska. Natomiast trenerowi, mojemu młodemu koledze, życzę żeby tak wygrywał. Za kilka dni nikt nie będzie pamiętać, w jaki sposób ta wygrana przyszła, a w debiucie musi ona cieszyć. Natomiast smuci, że zawodnicy pozwalali w grze defensywnej doprowadzać do takich sytuacji, wręcz powiedziałbym horrendalnych. Myślę, że w takim zespole jak Ruch Chorzów nadejdą lepsze czasy. Ja to przepowiadałem kiedyś i Cracovii i Polonii. Są oni dziś w pierwszej lidze i Ruch też na to zasługuje. Kibice są bardzo wymagający, a czasami okrutni, bo dzisiaj w niektórych momentach była ta ironia. Trudno ich jednak niezrozumieć. Są przyzwyczajeni do wielkich meczy, do wielkich piłkarskich widowisk. Koledze gratuluję z całego serca wygranego meczu.