Piłkarze Ruchu Chorzów długo czekali na powołania do reprezentacji Polski. Kiedy Leo Beenhakker został zastąpiony przez Franciszka Smudę, od razu szansę gry otrzymał Maciej Sadlok. Później "Franz" wybrał się na dwa mecze na Cichą, co zaowocowało zauważeniem kolejnego świetnego zawodnika "Niebieskich", Tomasza Brzyskiego. - To dla mnie najlepszy prezent na święta. Nawet o takim teraz nie marzyłem. Bardzo się cieszę. Jestem naprawdę zaskoczony, bo nie spodziewałem się tego powołania - raduje się popularny "Brzytwa".
Lewy obrońca Ruchu o powołaniu dowiedział się od kolegi z drużyny. - Jako pierwszy z gratulacjami zadzwonił Artur Sobiech - zdradza "Brzyski", który przyznaje jednocześnie, że w ostatnich meczach nie był w najwyższej formie. - Początek rundy miałem niezły, ale później przez kontuzję moja forma nie była tak stabilna, jak wcześniej. Miałem naciągnięty mięsień brzucha i teraz będę przechodził rehabilitację w Lublinie i mam nadzieję, że na rundę rewanżową będę w pełni zdrowy - tłumaczy.
źródło: Niebiescy.pl