Bogusław Baniak (trener Hydrubudowy Bydgoszcz):
- Niedawno siedziałem obok Darka Fornalaka i byłem szczęśliwy, uśmiechnięty i zadowolony, bo wygraliśmy tutaj 3:1. Natomiast dzisiaj chylę czoła przed trenerem Wleciałowskim, ponieważ Ruch - z tamtego okresu i ten obecny - to dwa różne zespoły. Dzisiaj wygrał zespół, który wykazał więcej determinacji i chęci. Ruch już w pierwszej połowie zasłużył sobie na bramkę. Oba zespoły z górnej półki zaprezentowały dobry futbol, szczególnie w drugiej połowie. Zaryzykowaliśmy wygranie tego meczu, ale się nie udało. Pierwsza bramka dla Ruchu padła po błędzie Truszczyńskiego, który byłby fenomenem tego meczu jeśli skończyłoby się 0:0. Jeżelibyśmy grali jak z Jagiellonią to byłaby kapitalna sprawa. Cieszę się, że do kasy Ruchu wpadło trochę pieniążków, bo mecz obejrzało naprawdę wielu widzów. Pozytywem tego meczu dla mnie jest to, że Ćwielong nie strzelił mi bramki (śmiech). Jeśli chodzi o rzut karny to śmiech na sali... To Mrvaljević był faulowany, a nie Łudziński! Druga sprawa to w polu karnym ewidentnie faulowany był Staniszewski, sędzia Gil dał mu żółtą kartkę za symulowanie... Oczywiście, jest to całkiem inna sprawa niż gra Ruchu, bo było to zasłużone zwycięstwo gospodarzy.
Niedawno przyjechał do nas Tarasiewicz z Jagiellonią. Frekwencja u nas to 6.000 - rekord. Graliśmy piłkę otwartą, bez żadnego kunktatorstwa. Ja dzisiaj jestem przegrany, ale jestem zadowolony z tego, że w drugiej połowie było takie widowisko, które zachęci ludzi do przyjścia na następny mecz Ruchu. Za niedługo będą przyjeżdżać do Chorzowa drużyny, które będą się bronić, a tego ludzie nie lubią. Ja dzisiaj zaryzykowałem i zagrałem trzema napastnikami, odpuściłem boki pomocy. Kosztem tego nie trafiłem prawdopodobnie z Truszczyńskim na Sokołowskiego. Myślałem, że młody, dynamiczny chłopak da sobie radę, ale taktycznie mnie zawiódł. Mogłem dać Michalskiego, ale po meczu zawsze można gdybać.
Sędzia powiedział mi: pierwsza liga. Nasza gra to może pierwsza liga, ale on jeszcze nie...
Ten mecz od początku nam się nie układał. W dodatku Marcin Klatt doznał kontuzji i będzie musiał pauzować do końca rundy. Wybił bark i czeka go operacja. Nie ma co się bawić jakimiś półśrodkami. Od razu zadecydowałem, że odpuszczam go na te sześć kolejek. Szkoda mi go, bo dał on taką charyzmę w ataku.
Marek Wleciałowski (trener Ruchu Chorzów):
- Bardzo się cieszę z tego zwycięstwa, bo jest ono bardzo cenne dla naszej drużyny. Przede wszystkim dlatego, że zespół Zawiszy pokazał, że nie przez przypadek jest na pierwszym miejscu w tabeli. My postawiliśmy sobie za cel powalczenie o zwycięstwo. Mogę być zadowolony z determinacji i jakości gry. Chcieliśmy grać w piłkę i dla nas był to cel podstawowy. Licznie zgromadzona i głośno dopingująca publiczność mogła być zadowolona z meczu.
Brak Jarosława Paśnika w osiemnastce meczowej to była moja decyzja. W prawdzie za bramkarzy odpowiada trener Kołodziejczyk, więc wspólnie to postanawiamy. Wszyscy nasi bramkarze są na zbliżonym poziomie i zarządziliśmy, iż musi nastąpić rotacja na tej pozycji. Wszyscy pracują i stwarzamy warunki, aby każdy się rozwijał.