Jednym z najbardziej oczekiwanych gości niedzielnego meczu "starego" Ruchu z reprezentacją Śląska był
Krzysztof Warzycha. Legenda "Niebieskich" była rozchwytywana na każdym kroku - tak przez kibiców, fotoreporterów oraz dziennikarzy, jak i... trenera Jerzego Wyrobka. Podczas udzielania wypowiedzi dla prasy Wyrobek zawołał do Warzychy: - Daj sobie spokój! Wracaj na boisko, zrób swoje, a potem sobie pogadasz.
Wprawdzie "Gucio" bramki nie zdobył, nie odnotował też asysty, ale jak zawsze pozostawił po sobie dobre wrażenie. - Mieliśmy okazję spotkać się po kilku latach, powspominać co nieco, no i razem zagrać. Fajnie, że działacze coś takiego zorganizowali. To frajda zarówno dla kibiców, jak i dla nas samych - mówi Warzycha. Jak się okazuje dla legendy Ruchu mecze w gronie zawodników, którzy już odpoczywają od zawodowego kopania, to chleb powszedni. - Gramy w Atenach spotkania oldbojów. I choć forma już nie ta, to radość z gry wciąż wielka - uśmiecha się Warzycha.
"Gucio" odniósł się też do postawy piłkarzy tworzących zespół Ruchu dziś. Znalazł przy okazji analogię do ekipy, którą sam tworzył 20 lat temu, i z którą zdobywał tytuł mistrza kraju. - Największą siłą tego zespołu jest stabilizacja. Podobnie było wtedy, gdy sam w Chorzowie występowałem. Piłkarze prezentują dobry futbol i mają szansę na mistrzostwo. Tym samym zawodnicy wyróżniający się powinni jeszcze pozostać w klubie i poczekać z ewentualnym transferem do lata - zaopiniował Warzycha. Dodajmy, że trzykrotny król strzelców ligi greckiej został w poniedziałek asystentem nowego szkoleniowca Panathinaikosu Ateny, Nikolaosa Niopliasa. W pewien sposób położono wiec kres plotkom, jakoby Warzycha miał zasiąść niebawem w zarządzie Ruchu lub dołączyć do sztabu szkoleniowego "Niebieskich". - W klubie wszystko jest poukładane i nie ma takiej potrzeby - powiedział.
źródło: Niebiescy.pl