Czesław Jakołcewicz (trener ŁKS-u Łomża):
- Kolejny raz zapłaciliśmy brakiem doświadczenia. W końcówce stworzyliśmy groźną sytuację, po której mogliśmy się o bramkę. Prowadziliśmy, a mimo to przegraliśmy. Na pewno ma na to wpływ przygotowanie fizyczne oraz brak odpowiedniego przygotowania przed sezonem. Szkoda moich zawodników, bo grają naprawdę przyzwoitą piłkę. Mają spore możliwości, dlatego podjąłem się tej pracy. Niestety nie możemy grać przy własnych kibicach, którzy z pewnością zawsze pomagają gospodarzom. Za tydzień znowu jedziemy na wyjazd i tam będziemy szukać punktów. Dzisiejszy mecz był interesujący, warto było na niego przyjść i popatrzeć na kilka ciekawych akcji. Widać, że piłkarze Ruchu są świetnie przygotowani do sezonu. Gratuluję trenerowi Wleciałowskiemu zwycięstwa i życzę awansu.
Moi zawodnicy powiedzieli, że ostatnia bramka była samobójcza. Nie ustaliliśmy jednak, kto ją "zdobył". Szkoda, że tracimy gole w tak głupi sposób. Jeżeli przeciwnik nie strzeli po naszym błędzie to strzelamy sobie sami.
W przerwie zimowej sam muszę przygotować zespół do rundy rewanżowej. Niestety zastałem drużynę w takiej sytuacji, którą trudno zmienić kilkoma treningami. Mogłem w ogóle nie przyjąć tej pracy, ale podjąłem się tego, bo szkoda mi tych chłopców.
Marek Wleciałowski (trener Ruchu Chorzów):
- Przebieg spotkania był bardzo zmienny, a momentami dramatyczny. Była walka od początku do końca. Każda akcja miała zalążek pomysłowości i dobrych rozwiązań. Wywalczyliśmy trzy punkty, które sobie bardzo cenimy, bo trudno było je zdobyć przez niekorzystną sytuację w trakcie meczu.
Zespół ŁKS-u mecz rozpoczął defensywnie, dlatego strzałów nie było aż tak dużo. Moi piłkarze wielokrotnie szukali jakichś "wyszukanych" rozwiązań. Akcje te mogły zostać rozegrane prostszymi sposobami, a kończyły się niepowodzeniem. Przeciwnik był wymagający i było ciężko do końca.
Ostatnie spotkanie w naszym wykonaniu było bardzo dobre i nie mogłem mieć zastrzeżeń do żadnego z graczy. Miałem dylemat czy zostawić zwycięski skład czy wprowadzić jakieś korekty. Zdecydowałem się, że Grzegorz Bonk rozpocznie mecz na ławce rezerwowych, bo w ostatnich meczach nie grał on pełnych 90 minut i nie wiedziałem czy podoła trudom całego spotkania.