Szkoleniowcy Ruchu Chorzów i Wisły Kraków spotkali się już kiedyś podczas swojej trenerskiej kariery. Obaj prowadzili Amicę Wronki, która występowała wówczas w europejskich pucharach. - To była bardzo fajna współpraca. Spędziłem bardzo ciekawy rok we Wronkach, mam stamtąd bardzo miłe wspomnienia. Amica grała wtedy w europejskich pucharach i to było kolejne doświadczenie trenerskie. W tej chwili jesteśmy z Maciejem Skorżą dobrymi kolegami - wspomina Waldemar Fornalik.
W niedzielę obaj szkoleniowcy zasiądą na przeciwnych ławkach i zrobią wszystko, by zejść z boiska z trzema punktami w kieszeni. Ruch w rundzie jesiennej z drużynami z czołówki tabeli wygrał tylko raz (w Bytomiu z Polonią). Pozostałe cztery spotkania zakończyły się porażkami, ale trzeba zaznaczyć, że wszystkie chorzowianie rozegrali na wyjazdach. - Po sezonie będziemy oceniać, czy jest problem z tymi drużynami. Teraz zaczynamy z nimi serię meczów u siebie i jestem optymistą przed spotkaniem z Wisłą - zapewnia trener "Niebieskich".
Niedzielna konfrontacja ma przyciągnąć na trybuny komplet widzów. Goście najprawdopodobniej nie będą mieli wsparcia swojego "12 zawodnika", bo kibice Wisły mają zakaz wyjazdowy. - Obecność dużej ilości naszych fanów jest dla nas bardzo ważna i naprawdę ją doceniamy - przekonuje Fornalik. - Wielu ludzi związanych z klubem ma wielką frajdę, że dojdzie do takiego meczu. Wisła na pozycji numer jeden, Ruch na pozycji numer trzy. Nie pamiętam, kiedy taki mecz się odbył. Jest wiele czynników, które musiałyby się zmienić, żebyśmy na dłużej mogli rywalizować z tymi najmożniejszymi. Gdy słyszę opinie: szkoda, że zremisowaliśmy z Koroną, bo zwiększyła się przewaga Wisły, to myślę, szkoda, że nie mamy takich możliwości, jak Wisła czy Legia. To jest istotny element w tej całej układance - dodaje.
W mediach pojawiły się informacje, że mecz z Wisłą może mieć decydujące znaczenie dla przyszłości drużyny Ruchu. Niektórzy uważają, że ewentualna porażka "Niebieskich" mogłaby spowodować odejście kluczowych zawodników. - Takie podejście do tematu to jest nieszczęście polskiej piłki. W mocniejszych ligach nikt nie twierdzi, że jeden mecz ma zadecydować, czy ktoś będzie się o coś ubiegać, czy nie. Przecież to jest chore. Jeśli klub chce grać o najwyższe cele, to niezależnie od tego, co się dzieje, powinien robić wszystko, żeby tak się stało - uważa Waldemar Fornalik, który nie weźmie udziału w spotkaniu mistrzowskich drużyn Ruchu z roku 1979 i 1989.
- Z bólem serca nie będę mógł uczestniczyć w tym meczu, ale nie wyobrażam sobie, aby w tych ostatnich godzinach przed spotkaniem z Wisłą zabrakło mnie przy drużynie. Mam nadzieję, że uda się jednak zrobić jakieś pamiątkowe zdjęcie z kolegami z boiska - mówi.
źródło: Niebiescy.pl
fot. D. Markysz