Andrzej Niedzielan znakomicie wkomponował się w zespół Ruchu. Po rundzie jesiennej, wspólnie z Arturem Sobiechem, jest najlepszym strzelcem "Niebieskich". Teraz nikt nie wyobraża sobie napadu chorzowskiej drużyny bez tego duetu. - Kiedy przychodziłem do Ruchu, nie znałem Artura. Od pierwszego meczu ta współpraca układa się jednak doskonale. Na boisku rozumiemy się bez słów, a poza nim też dobrze się dogadujemy. Kiedyś powiedziałem już, że to jest mniej więcej na tej zasadzie, na jakiej współpracowałem z Grześkiem Rasiakiem w Grodzisku Wielkopolskim. Wszedłem wtedy do drużyny i świetnie się w nią wkomponowałem. Teraz jest właściwie tak samo. Artur już w tej drużynie był, a ja się do niej dobrze dopasowałem - mówi "Wtorek".
Duet Niedzielan - Sobiech przez wielu uważany jest za najlepszy w lidze. Kiedy na boisku brakowało któregoś z nich, Ruch miał problem z odniesieniem zwycięstwa. - Nie mam zamiaru udowadniać, że brak któregoś z tych dwóch nie ma wpływu na naszą grę. To widać gołym okiem i zawodnicy też zdają sobie z tego sprawę, że jeśli są obydwaj, to gra się łatwiej. My łącznie z ludźmi pracującymi w klubie musimy zrobić wszystko, żeby ubytek jednego nie powodował tego, że nasza siła ognia się obniża. Trzeba w drużynie człowieka, który jest gotowy wejść i zastąpić któregoś z tej dwójki. To jest w moim przekonaniu priorytet: znaleźć takiego człowieka wśród tych, których mamy, a jeśli nie to koniecznie poszukać i sprowadzić - twierdzi trener Waldemar Fornalik.
Sympatycy "Niebieskich" zaczęli już nieśmiało porównywać Niedzielana do Krzysztofa Warzychy. Słynny "Gucio" także był niegdyś trudną osobą do zastąpienia. - To miłe, gdy porównuje się mnie do takiego piłkarza, jakim był Krzysztof Warzycha. Na pewno nie jestem jednak niezastąpiony. Byłem na boisku w meczu z Koroną i zremisowaliśmy. Tym tokiem myślenia powinniśmy to spotkanie wygrać. Nie ma ludzi niezastąpionych. Jeżeli jestem na boisku, to staram się dać z siebie tyle, na ile jestem w danym dniu dysponowany - przekonuje Andrzej Niedzielan.
Wychowanek Promienia Żary związany jest z chorzowskim klubem do czerwca 2010 roku. Działacze Ruchu znają jego wartość i już teraz chcieliby przedłużyć z nim kontrakt. - Rzeczywiście były takie rozmowy, ale były one na razie wstępne. Dopiero badamy się nawzajem. Jestem bardzo zadowolony z tego, że przyszedłem do Ruchu. O przyszłości będę jednak myślał w święta. Przed nami jeszcze dwa ważne mecze i na razie na tym się skupiam - informuje "Wtorek", dla którego niedzielna konfrontacja nie będzie szczególna.
- To będzie inny mecz niż ten, który rozegraliśmy na początku sezonu. Jeżeli można mówić o meczu szczególnym, to tamten taki dla mnie był. Po dwóch tygodniach od przenosin do Ruchu Chorzów zagrałem bowiem przeciwko swojemu byłemu klubowi. Ten niedzielny mecz traktuję jako następny, w którym chcemy zdobyć u siebie trzy punkty - kończy.
źródło: Niebiescy.pl
fot. D. Markysz