Już w niedzielę kolejny hit ekstraklasy z udziałem Ruchu. Wraca do Chorzowa zawodnik, który się w tym mieście wychował i uczył gry w piłkę. - Sentyment pozostał, ale szatni nie pomylę - zapewnia.
Piotr Ćwielong do pierwszego zespołu Ruchu wchodził jako nastolatek. Klub przeżywał wówczas poważne problemy finansowe. - Gdyby nie trenerzy Jerzy Wyrobek i Dariusz Fornalak, to mógłbym nie być w tym miejscu, w którym jestem. Ruchowi wiele zawdzięczam, a w Chorzowie nadal mam mieszkanie. Wiele miłych chwil przeżyłem w niebieskich barwach i wielu fajnych ludzi poznałem. Z niektórymi chłopakami nadal mam kontakt. Jakiś miesiąc temu z Michałem Pulkowskim zjedliśmy obiad. Za to z Grzesiem Baranem od kilku tygodni umawiamy się na spotkanie z rodzinami i jakoś nie wychodzi, bo nie ma czasu. Trzeba te plany odłożyć na przerwę zimową - wskazuje Ćwielong.
W niedzielę stadion w Chorzowie powinien się wypełnić do ostatniego miejsca. - Kibice pewnie będą mobilizowali Ruch do ataków. Dlatego szykuje się bardzo ciekawe widowisko, bo my też bronić się nie zamierzamy. Remis nas nie interesuje. Straciliśmy już zbyt wiele punktów i teraz musimy znowu odskoczyć od reszty stawki. Liczy się tylko wygrana - zaznacza 23-latek.
Więcej na
Sportslaski.pl