4 grudnia minie rok od debiutu Ruchu Chorzów na Giełdzie Papierów Wartościowych. Przewodniczący rady nadzorczej klubu Dariusz Smagorowicz, do którego należy około 29 procent akcji, uważa, że choć w chwili startu na rynkach finansowych panował kryzys, to decyzja była słuszna.
Akcje Ruchu w dniu debiutu osiągnęły wartość 2,3 zł, ale takiego wyniku już nie udało się powtórzyć. Na początku tego roku kosztowały w okolicach złotówki, w najgorszym dołku - 60 groszy, później wróciły do poziomu 1,80. Najszybszy wzrost osiągnęły w ciągu ostatnich trzech miesięcy. Na zamknięcie poniedziałkowej sesji wartość jednej akcji to 1,58 zł.
- Zaczyna działać normalna reguła. Dobra gra piłkarzy zaczyna się przekładać na finanse spółki. Wyniki za trzy kwartały są lepsze niż za ten sam okres rok wcześniej. Wtedy przy przychodach rzędu 7 mln klub miał 2,2 mln straty. Obecnie przychody wyniosły 9 mln, a strata zmalała do 62 tys. zł. Spółka przestała tracić, jej finanse zaczynają się stabilizować. Dobra gra drużyny przekłada się też na "medialność" klubu, dzięki zwiększonej liczbie transmisji meczów. To także pokaźny zastrzyk gotówki, jaki klub otrzymuje ze stacji Canal Plus. Zwiększona sprzedaż reklam na stadionie, rosnące przychody z tzw. dnia meczu (bilety, identyfikatory, gadżety), większa frekwencja na trybunach i zwiększona wartość całej drużyny to także skutki działań marketingowo-sportowych. Rynek to widzi, inwestorzy też i stąd odbicie w cenie akcji - powiedział Smagorowicz.
Ruch to nie tylko pierwsza drużyna, która obecnie zajmuje trzecie miejsce w tabeli ekstraklasy. - To także młodzież grająca w Młodej Ekstraklasie, która była najlepsza w sezonie 2008/09. Cieszą również sukcesy juniorów starszych i młodszych. Do ekipy seniorów już pukają kolejni młodzi piłkarze. Za chwilę takich "Arturów Sobiechów" czy "Maciejów Sadloków" będzie cała armia. Nie trzeba chyba tłumaczyć, jaki to skarb dla finansów klubu, który nie będzie kupował gotowych zawodników za setki milionów. Szkolenie i wychowywanie zdolnych piłkarzy to jest nasza droga - poinformował.
Kiedy pięć lat temu powstawała spółka, klub był poważnie zadłużony. - Gdybyśmy nie wyprostowali finansów, nie bylibyśmy na giełdzie. Jesteśmy chyba jedynym klubem, który zrealizował w pełni program naprawczy. Słowa wielkiego uznania należą się Mariuszowi Klimkowi, który zdawał sobie sprawę, że musi osadzić klub na normalnych fundamentach gospodarczych i finansowych. Bo inaczej - prędzej czy później - rozpadnie się. Naszym celem jest uczynienie Ruchu coraz silniejszym sportowo, organizacyjnie, finansowo i marketingowo. Jest jeszcze ta część niewymierna - satysfakcja, kiedy drużyna wygrywa. Tego się nie da przeliczyć na żadne pieniądze i z niczym porównać - zakończył Smagorowicz.
źródło: Onet.pl / PAP