Napastnicy Ruchu grają tak dobrze, że trener Wleciałowski będzie miał z tego same problemy. Rzecz jasna, chodzi o problemy bogactwa, bo we wczorajszym spotkaniu i Grzegorz Misiura, i
Przemysław Łudziński pokazali, że strzelać potrafią. Ten drugi zdobył jesienią dla Ruchu już 5 bramek.
-
Mecz z Polonią wyszedł wam jak produkcja szwajcarskiego zegarka. Wszystko poukładane tak, jak należy.
- Wszystko to może nie. Mieliśmy dużo sytuacji do podwyższenia wyniku, ale niestety nie wpadało. Cieszymy się ze zwycięstwa, bo pokazaliśmy na co nas stać. W sobotę jest kolejny mecz i na pewno nie zwalniamy tempa.
-
Znów strzeliłeś Polonii dwie bramki. Masz jakiś patent na "Czarne Koszule"?
- Może jakiś patent jest (śmiech). Niestety nie mam patentu na hat-tricka, bo miałem ku temu kilka okazji, ale ich nie wykorzystałem.
-
Ale ważne, że koledzy dopełnili potem formalności, bo wynik 6:0 jest na pewno godny pochwały.
- No, oczywiście. Chociaż przed meczem było trochę obaw czy spotkanie się w ogóle odbędzie. Najważniejsze, że strzeliliśmy tyle bramek. Ale nie ukrywajmy, że mogło być ich więcej.
-
Polonia taka słaba czy Ruch tak dobry?
- Bez wątpienia to drugie!
-
Ten skład był już przygotowany na mecz z Łomżą?
- Nie do mnie to pytanie, bo to wszystko zależy od trenera. Ja mam nadzieję, że będę w kolejnym spotkaniu grał. Jestem taką osobą, która na boisku daje z siebie wszystko i to niezależnie od tego czy występuję od początku spotkania, czy wchodzę z ławki rezerwowych. Najważniejsze, by miała z tego korzyści cała drużyna.
-
W ciągu kilku miesięcy zrobiłeś spore postępy w grze.
- Postęp jest taki, że strzelam bramki, a charakter i zdrowie zostawiane na boisku pozostały bez zmian. Cieszy to, że się budzę.
-
Ale pewnie skądś te bramki się wzięły. Z trybun widać, że nabierasz więcej zimnej krwi pod bramką rywali, więcej doświadczenia, a i pod względem walki bark w bark radzisz sobie lepiej.
- Ja tej różnicy nie czuję, ale to jest zasługa treningów, które odbywamy. Treningi taktyczne i siłowe wychodzą na boisku.
-
Rywalizacja w ataku jest bardzo zacięta.
- Myślę, że to jest dobre. Zresztą tak jest nie tylko w ataku, ale i w każdej formacji. Czy są kontuzje, czy kartki zawsze trener ma na kogo postawić i nie ma to potem różnicy na grę zespołu. To jest dobre, bo gdyby nie rywalizacja, to każdy mógłby się poczuć zbyt pewny siebie. Mnie to odpowiada.
-
Jeszcze nie wszystko rozstrzygnięte, ale w dalszej rundzie zagracie prawdopodobnie z Wisłą.
- Jeżeli tak się stanie, to będziemy grali kolejny mecz Pucharu Polski w Krakowie. Na pewno nie pojedziemy tam tylko po to, aby rozegrać spotkanie. Będziemy chcieli powalczyć i pokazać maksimum swoich możliwości. Zapewne kibice nam w tym pomogą. Zresztą czy to Wisła, czy inny klub, to my zagramy na 100%.
-
Trzeba jednak pamiętać, że stadion Wisły to istna twierdza.
- U nich ostatnio najlepiej sytuacja nie wygląda. Teraz nastąpiła zmiana trenera i my będziemy chcieli to całe zamieszanie wykorzystać.
-
To, że Ruch chce awansować do ekstraklasy wiadomo nie od dziś, ale czy stać drużynę Ruchu na zdobycie Pucharu Polski? Są takie założenia, przynajmniej w waszej podświadomości?
- Wszystko zweryfikuje boisko. Na pewno miłym uczuciem byłoby zdobyć puchar, ale droga do tego celu jest jeszcze bardzo daleka.