Ruch Chorzów przegrał wszystkie mecze z drużynami z ligowej czołówki. Być może jedną z przyczyn porażek jest brak wsparcia kibiców? W Warszawie i ostatnio we Wronkach, a także w inauguracyjnym meczu z Wisłą w Sosnowcu, z powodu remontów zabrakło na trybunach fanów "Niebieskich". - Rzeczywiście, coś w tym jest. Brak kibiców, którzy nie tylko wspierają nas dopingiem w Chorzowie, ale także jeżdżą za nami po całej Polsce, mógł mieć wpływ na postawę moich zawodników. Z drugiej jednak strony pamiętajmy, że przegraliśmy też w Bełchatowie, gdzie nasi sympatycy byli i to w dużej ilości - mówi Waldemar Fornalik.
W rundzie jesiennej mecze z drużynami ścisłej czołówki Ruch grał na wyjedzie. Wiosną wszystkie te zespoły przyjadą na Cichą. Pierwsza będzie Wisła, z którą "Niebiescy" zmierzą się już 6 grudnia. - Pamiętajmy, że Ruch nagle z drużyny, która jeszcze w ubiegłym sezonie broniła się przed spadkiem, przeistoczył się w zespół, który walczy z wszystkimi jak równy z równym. Z ośmiu wyjazdowych spotkań przegraliśmy cztery i tak się składa, że ulegliśmy drużynom z czoła tabeli. W rundzie rewanżowej wszystkie te zespoły przyjadą jednak na Cichą i bardzo chciałbym, żebyśmy te mecze powygrywali. Nie będzie to łatwe, ale przecież na razie nie straciliśmy u siebie nawet punktu, no i zawsze możemy w Chorzowie liczyć na pomoc naszych wiernych kibiców - zaznacza szkoleniowiec Ruchu.
Nim jednak dojdzie do konfrontacji z Wisłą, do Chorzowa przyjedzie Korona. W Kielcach zwolniono Marka Motykę i zastąpi go Marcin Sasal. Koronę w meczu z Ruchem poprowadzi jednak jej drugi szkoleniowiec, Marcin Gawron. - Przyjście nowego trenera wywołuje dodatkową mobilizację, ale my przerabialiśmy to już w tym sezonie dwukrotnie. Najpierw po objęciu Polonii przez Duszana Radolsky'ego, a potem Odry przez Martina Pulpita. Oba mecze wygraliśmy przekonująco i mam nadzieję, że teraz będzie podobnie - twierdzi Fornalik.
źródło: Dziennik Zachodni / Niebiescy.pl