Marcin Makuch (obrońca Ruchu Chorzów):
- Miedź nastawiła się na obronę i grę z kontrataków. Ciężko się gra, jeśli zespół przeciwnika przebywa w swojej szesnastce. Dobrze, że strzeliliśmy tę bramkę, bo jakby się skończyło bezbramkowym remisem, to wszyscy by narzekali. Dzisiaj Miki się odblokował i strzelił tą zwycięską bramkę. Cieszy to, że stwarzamy sobie w przeciągu całego spotkania kilkanaście sytuacji, ale jeszcze lepiej by było gdyby więcej takich okazji kończyło się zdobyczą bramkową. Musimy nad tym pracować, bo nigdy nie jest idealnie. Dzisiaj wpadła jedna i jak się okazało - aż jedna bramka.
Mamy wyrównaną kadrę i myślę, że strata w meczu z Łomżą (za żółte kartki - przyp. serwis) Ćwielonga i Mikulenasa zostanie dobrze uzupełniona. Jest Łudziński oraz kilku innych zawodników, którzy ich zastąpią. Kadra nie liczy 11 zawodników, ale dwa razy więcej.
Polonia Warszawa? Na pewno najbliższego spotkania pucharowego nie odpuścimy. Chcemy zajść w pucharze jak najdalej. Jeśli wygramy, to trafimy najprawdopodobniej na Wisłę Kraków, a gra z takim zespołem będzie dla nas przygodą.
Grzegorz Baran (obrońca Ruchu Chorzów):
- Jeżeli chcemy się liczyć w walce o awans to musimy atakować. Mieliśmy dużo okazji do zdobycia gola, ale zabrakło nam szczęścia przy wykończeniu. Bramkarz gości był dzisiaj dobrze dysponowany i to nie był przypadek, że w trzech kolejnych meczach nie puścił bramki. Miedź cały czas grała cofnięta, praktycznie ośmioma zawodnikami na dwudziestym metrze. Wierzyliśmy jednak, że uda nam się strzelić i w końcu wpadło. Bardzo cieszymy się z kolejnych trzech punktów.
Piotrek Ćwielong jest bardzo impulsywnym zawodnikiem i musi nad tym popracować, bo inaczej takie głupie kartki będą go eliminowały z kolejnych meczów. Jest on obecnie w wysokiej formie i z pewnością przydałby się nam w meczu z Łomżą. Żałujemy, że tak się zachował, bo traci na tym on sam i my jako cała drużyna.
Wydaje mi się, że jesteśmy dobrze przygotowani do sezonu co było widać również dzisiaj. Dzięki temu do wtorku powinniśmy dojść do siebie. Zregenerujemy siły i wyjdziemy we wtorek, aby wygrać i awansować do kolejnej rundy Pucharu Polski.
Grażvydas Mikulenas (napastnik Ruchu Chorzów):
- Był to bardzo trudny mecz, który trzeba było wymęczyć. Niby przeciwnik teoretycznie słabszy, a musimy się z nim męczyć, jak choćby z Piastem Gliwice, Zagłębiem Sosnowiec czy Zawiszą Bydgoszcz. Cieszymy się z tego, że zawsze ktoś u nas strzela. Jeżeli nie ja, to Piotrek Ćwielong albo jeszcze ktoś inny. Dzisiaj Przemek Łudziński podał mi piłkę na szesnastym metrze, a ja bez zastanowienia uderzyłem ze szpica i bramkarz nawet nie zareagował.
Łukasz Mariak (bramkarz Miedzi Legnica):
- Zakończyła się moja seria trzech meczy bez straty gola. Gospodarze stworzyli sobie bardzo wiele okazji do zdobycia gola, jedna im wyszła i napastnik umieścił piłkę w siatce. Spodziewałem się, że będę miał dużo roboty, bo nie oszukujmy się, jesteśmy dopiero drużyną raczkującą w drugiej lidze. Liczyliśmy jednak, że uda nam się urwać Ruchowi chociaż punkt. Nie stworzyliśmy sobie w ataku żadnych klarownych sytuacji, więc trzeba było ten mecz zremisować, co byłoby dla nas dużym sukcesem.