"Niebiescy" chcieli i mieli w weekend zagrać z liderem drugiej Bundesligi, Arminią Bielefeld, ale zamiast z Niemcami chorzowianie zmierzyli się z dołującą w polskiej ekstraklasie Cracovią. Dlaczego? - Wydawało się, że propozycja z Bielefeld jest poważna, ale potem tamtejsi działacze zadzwonili z wiadomością, że mają jakieś losowanie pucharu i że... przez to nie mogą z nami grać - tłumaczył, a przy okazji dziwił się dyrektor Ruchu Mirosław Mosór. (Sport)