Obrońca Ruchu Chorzów odbył już kilka treningów na zgrupowaniu reprezentacji Polski. - Wrażenia są jak najbardziej pozytywne. Starsi koledzy przyjmują wszystkich w normalny sposób - opowiada.
Powołanie Macieja Sadloka było zaskoczeniem, choć młody zawodnik pracował na to od dobrych kilku miesięcy, regularną i solidną grą w Ruchu. - Mała trema przed zgrupowaniem w Grodzisku Wielkopolskim była, ale nie przerażenie. Znałem ten hotel, jako że przyjeżdżałem do niego wraz z kadrą młodzieżową - tłumaczy Maciej, który pokój dzieli z Wojciechem Szczęsnym z Arsenalu Londyn. - Znamy się właśnie z reprezentacji U-21. Zresztą dojechali do nas Maciek Rybus i Kamil Glik, więc nasze grono jest liczniejsze.
Gracz Ruchu zaznacza jednocześnie, że starsi koledzy przyjęli "młokosów" w sympatyczny sposób. - Niektórzy z nich występują w zagranicznych klubach, więc cieszę się, że mogę ich podpatrywać i zbierać doświadczenie. Mam do nich szacunek, jednak kiedy wychodzę na trening to nie myślę o tym wszystkim. Koncentruję się na grze i nie mam respektu - zapewnia Sadlok, czekający na debiut w seniorskiej reprezentacji.
Dotąd kadrowicze nie mieli okazji porozmawiać indywidualnie z Franciszkiem Smudą. Selekcjoner i tak zdołał jednak wprowadzić dobrą atmosferę. - Między ćwiczeniami szkoleniowiec często żartuje. Nie ma mowy o spięciu, jest czas na humor. Poza tym Franciszek Smuda prowadzi zajęcia w bardzo żywy i energiczny sposób - relacjonuje Sadlok.
Więcej na
Sportslaski.pl