Spotkanie Ruchu z Jagiellonią można było reklamować jako potyczkę kichających z kaszlącymi. Przed meczem w szatniach obu drużyn tyle samo co o taktyce rozmawiało się o lekach przeciwko przeziębieniu. Michał Probierz, trener drużyny z Białegostoku z trwogą wyliczał, że ma w kadrze jedenastu chorych ludzi i nie wykluczał, że będzie się starał o przełożenie meczu. Tomasz Brzyski, obrońca niebieskich odpowiadał, że w szatni Ruchu też w każdym rogu, ktoś wyciera nos albo pokasłuje. Chorzy byli też trenerzy! Probierz żartował nawet, że Waldemar Fornalik zaraził go przez... telefon.
Grypową psychozę postanowił zatrzymać Dariusz Smagorowicz. Przewodniczący rady nadzorczej niebieskiej spółki przyniósł do szatni skrzynkę cytryn i kilka słoików miodów. - Nie ma jak medycyny naturalna - żartował potem. - Wszyscy zagrają - zapewnił. Na boisko wybiegł nawet Brzyski, który przez cały tydzień kulał na prawą nogę (w meczu z Legią skręcił kostkę). - W tym meczu było wszystko. To jedno z naszych najlepszych spotkań w sezonie - cieszył się Fornalik.
źródło: Gazeta Wyborcza Katowice
fot. D. Markysz