- Kilku graczy jest przeziębionych, ale do meczu w niedzielę mamy jeszcze trochę czasu. Zobaczymy, jak później będzie wyglądać sytuacja - mówi Michał Probierz, trener Jagiellonii.
Dziś rano piłkarze "Jagi" wsiedli do autobusu, na trening mieli zatrzymać się w Gutowie Małym, a potem udać się w dalszą drogę. W porównaniu do meczu pucharowego w Gdyni w kadrze białostoczan nie doszło do wielkich zmian. Wypadli z niej Rafał Gikiewicz oraz Łukasz Tumicz, a wskoczyli Grzegorz Sandomierski, Marco Reich oraz młodziak Jan Pawłowski (na mecz z Arką kadra liczyła 17 osób). Najprawdopodobniej też skład wyjściowy białostoczan będzie identyczny jak ten, w którym Jagiellonia rozpoczęła zwycięskie spotkanie w ostatniej kolejce ekstraklasy z Polonią Warszawa.
W bramce więc zagra ponownie zmagający się ostatnio z urazem Sandomierski. 20-letni zawodnik stanie przed szansą przedłużenia niebywałej serii bez puszczonego gola w lidze - obecnie wynosi ona dokładnie 549 minut. Na ten wynik składa się sześć spotkań z obecnego sezonu oraz dziewięć minut z konfrontacji właśnie z Ruchem w Chorzowie na zakończenie rozgrywek 2007/2008. Z tamtego pojedynku Sandomierski nie ma jednak miłych wspomnień. Dołująca wówczas na potęgę "Jaga" musiała wygrać, by bez oglądania się na wyniki innych spotkań utrzymać się w ekstraklasie. Niestety, białostoczanie się skompromitowali, przegrali 0:4. Ostatecznie znaleźli się na miejscu barażowym, ale później baraże zostały odwołane. - Pewnie, że pamiętam to spotkanie, zarówno ja, jak i cały zespół popełniliśmy wtedy masę błędów. Z pojedynków rozegranych w tamtym sezonie wyciągnąłem jednak wnioski i mam nadzieję, że teraz będzie dużo lepiej - mówi Sandomierski.
Bramkarz białostoczan w niedzielę postara się o przedłużenie swojej passy, natomiast koledzy z pola spróbują przerwać serię Ruchu, który w tym sezonie jest niepokonany na własnym stadionie. Co więcej, nie stracił gola.
źródło: Gazeta Wyborcza Białystok / Niebiescy.pl