Grzegorz Baran (obrońca Ruchu Chorzów):
- Był to ciężki derbowy mecz, ale przyjechaliśmy tutaj po trzy punkty i udało nam się szczęśliwie wygrać. Wydaje się, że przez cały mecz kontrolowaliśmy grę, ale niestety Piast rzucił wszystko na jedną szalę, został trzema obrońcami z tyłu, i tym sposobem strzelił dwie bramki. Przy pierwszej bramce niestety źle pokryliśmy przy stałym fragmencie gry. Każdy ma swojego rozpisanego człowieka do krycia, każdy wie za kogo odpowiada. Niestety jeden z kolegów, nie wiem dokładnie kto, spóźnił się przy kryciu. Z kolei przy drugiej bramce zawodnikowi Piasta wyszedł strzał życia - idealnie przy słupku, prawie w samo okno. Ważne jednak, że nam udało się w końcówce przytrzymać i z tego się bardzo cieszymy. Pniemy się dalej w górę tabeli, wiadomo o co gramy i z każdym meczem będzie nam bliżej do celu.
Jarosław Paśnik (bramkarz Ruchu Chorzów):
- Zawodnicy Piasta strasznie faulowali, a sędzia tego nie widział. Ale my lubimy grać pod presją, to nam się podoba. Cieszymy się z trzech punktów. Piast chciał podjąć z nami walkę, szybko został za to skarcony i w ten sposób przegrał ten mecz. Gospodarze grali na tyle ambitnie, na ile my im na to pozwoliliśmy. Niemniej jednak uważam, że dzisiaj jeszcze nie wszystko było w naszej grze poukładane tak, jak trzeba. W wielu momentach dobrze się zachowaliśmy, ale w dwóch - akurat nie do końca. Przy pierwszej bramce nie pokryliśmy zawodników Piasta przy stałym fragmencie gry, natomiast przy drugim golu boczny pomocnik „zabrał się” do środka i kapitalnie uderzył . Co by było gdyby Łudziński nie strzelił gola? Myślę, że i tak Piast nie wyrównałby na 2:2.
Michał Brzozowski (napastnik Ruchu Chorzów):
- Miałem taką cichą nadzieję na to, że zadebiutuję w meczu z Piastem, ale do końca w to nie wierzyłem. Trener dał mi szansę i bardzo mu za to dziękuję. A cieszę się tym bardziej, że mogłem zadebiutować w zwycięskim meczu. Kiedy doszło do mnie, że mogę zagrać? Były dwa takie momenty. Najpierw kiedy trener wskazał mnie do osiemnastki meczowej, a potem gdy pobiegłem się w drugiej połowie rozgrzewać. Marzenia ziściły się na kwadrans przed zakończeniem spotkania. Myślałem, że będzie ciężko, ale nogi aż tak nie drżały. Wiadomo, trema była – pierwszy mecz, dużo kibiców z Chorzowa – ale to było tylko przy wejściu. Kiedy już byłem na boisku, to myślałem tylko o tym, aby walczyć i zagrać jak najlepiej. Szkoda tylko, że kiedy przebywałem na boisku, to straciliśmy dwie bramki, ale najważniejsze, że dowieźliśmy wynik do końca
Będę się bardzo starał, by otrzymywać kolejne szanse na grę. Wiem, że musze w to włożyć sporo wysiłku i pracy, ale będę o to walczył.
Adam Kompała (pomocnik Piasta Gliwice):
- Goniliśmy wynik przez cały mecz, ale zabrakło – jak zwykle - trochę skuteczności. Ruch pokazał, że jest bardzo dobrą drużyną i pokonał nas. No, szkoda tych punktów, bo chorzowianie bardzo nam odskoczyli w tabeli. Wypada żałować, że nie zagraliśmy z taką ambicją przez cały mecz , jak w końcówce. Wiedzieliśmy przed meczem, że bramkarz Ruchu jest trochę niepewny. Trener podpowiadał nam, że Paśnik wypuszcza piłkę z rąk, ale my nie wykorzystaliśmy tego w pełni. Ruch wygrał dziś zasłużenie.