Sobotni mecz Ruchu Chorzów z Legią Warszawa zakończył się wyraźnym zwycięstwem drużyny ze stolicy. W Warszawie mogliśmy przekonać się jak wiele dla chorzowian znaczą Andrzej Niedzielan czy Gabor Straka. Gdy ich zabrakło, gra "niebieskich" była znacznie gorsza niż we wcześniejszych spotkaniach ligowych tego sezonu. - Brak Andrzeja i Gabora był widoczny, ale gdyby wypadli inni zawodnicy z podstawowej jedenastki, też nie byłoby wcale różowo. Nie mamy zbyt szerokiej kadry, a większość punktów wywalczyliśmy w lidze grając w tym samym składzie. W Warszawie szansę dostali inni, ale jak widzieliśmy, swoją postawą nie zachwycili - powiedział szkoleniowiec Ruchu Waldemar Fornalik.
W Chorzowie jak na zbawienie czekają zatem na powrót do drużyny czołowych graczy. Straka wyjechał na Słowację na pogrzeb chrzestnej, ale na dzisiejszym treningu będzie już obecny. Karę za kartki odcierpiał Krzysztof Nykiel, więc dziura na prawej obronie zostanie załatana. Do pełni sił dochodzą powoli chory Niedzielan oraz Ariel Jakubowski, który w ostatnim czasie narzekał na naciągnięty mięsień.
- Andrzej na szczęście powoli już wraca do zdrowia po grypie żołądkowej, która dopadła całą jego rodzinę, ale z niepokojem myślę o tym, czy jakiejś infekcji nie złapią kolejni moi zawodnicy. Widzimy wszyscy jaka epidemia zapanowała w Piaście Gliwice. Sam mam kłopoty z oskrzelami, ale mam nadzieję, że to nic poważnego. Infekcję oka cały czas leczy Martin Fabusz. On też by się nam bardzo przydał, bo w Warszawie nie miałem przecież na ławce rezerwowych żadnego napastnika - stwierdził trener Fornalik mający nadzieję, że w niedzielnym meczu z Jagiellonią Białystok będzie miał do dyspozycji już wszystkich zawodników.
źródło: Dziennik Zachodni
fot. Dawid Markysz