Burza braw i śpiewy radości w autokarze, tak piłkarze Ruchu przyjęli wiadomość, że Maciej Sadlok znalazł się w kadrze Franciszka Smudy na mecze towarzyskie z Rumunią i Kanadą. - Nie spodziewałem się, że znajdę się w gronie powołanych. OK, dotychczas grałem w kadrach młodzieżowych. Ale pierwsza reprezentacja pozostawała dla mnie w sferze marzeń. Dopóki nie zobaczyłem na papierze mojego powołania, nie mogłem w nie uwierzyć - przyznał Sadlok.
20-latek dobrą wiadomość otrzymał w drodze do stolicy. Mecz z Legią miał swój podtekst, gdyż media spekulują, że klub z Warszawy jest zainteresowany jego pozyskaniem. - Mówi się, że takim klubom jak Legia się nie odmawia. Ale ja chcę trochę zaczekać z decyzją. Jeśli miałbym zimą przenieść się na Łazienkowską, to muszę wiedzieć, czy jestem zawodnikiem "na teraz", czy będę musiał czekać na szansę na ławce rezerwowych. Każdą decyzję trzeba przemyśleć, przeanalizować plusy i minusy. Na razie jestem piłkarzem Ruchu i chcę, byśmy długo utrzymywali miejsce w czubie tabeli - podkreśla zawodnik "Niebieskich".
źródło: stawiam.com / sportslaski.pl