Piotr Stawarczyk (obrońca Ruchu):
- Wiedzieliśmy, że Marcin (Mięciel - przyp.red.) jest bardzo groźny, potwierdził to zresztą ostatnio w meczu z Koroną. Nie daliśmy sobie z nim rady i nas ukarał. Nie chcieliśmy w pierwszej połowie tylko się bronić, to Legia narzuciła nam takie warunki gry. Konsekwencją tego były dwie stracone bramki. W drugiej połowie próbowaliśmy coś z tym zrobić, ale nic nie chciało wpaść do siatki. (may)
Wojciech Grzyb (pomocnik Ruchu):
- Zagraliśmy dwie różne połowy. Druga wyglądała dobrze w naszym wykonaniu pewnie dlatego, że Legia prowadziła 2:0 i nie musiała się skupiać na ataku. Dała nam prowadzić grę. Nie pamiętam, żebym grał taki mecz, w którym nie dotknąłbym jeszcze piłki, a już przegrywalibyśmy 1:0. Przy drugiej bramce muszę uderzyć się w pierś, bo zamiast wybić piłkę, próbowałem ją blokować stratą, a w konsekwencji golem. Żałuję tego, ale myślę, że są pewne pozytywy z tego meczu, bo powalczyliśmy jak równy z równym. Druga połowa była niezła, ale punkty zostają w Warszawie i na pewno szkoda.
W przekroju całego spotkania nie przestraszyliśmy się rywala, ale początek był na pewno dla Legii. Chyba zbyt głęboko ją przyjęliśmy, co zaowocowało pierwszą groźną sytuacją po główce Marcina Mięciela, a Krzysiek Pilarz świetnie obronił. Już następne dośrodkowanie dołem jakimś cudem przeszło przez naszą obronę i Marcin wepchnął piłkę do siatki chyba z metra. Może zagraliśmy zbyt mało odważnie, bo kiedy gra zaczęła nam się układać i stworzyliśmy trochę zagrożenia, to przyszła stata drugiej bramki, która nie zakończyła dla nas meczu, ale postawiła nas w bardzo trudnej sytuacji. (neo)
Artur Sobiech (napastnik Ruchu):
- Legia zdominowała pierwszą połowę i zdobyła dwie bramki. W drugiej części staraliśmy się stworzyć sytuacje podbramkowe, co częściowo nam się udało, lecz nie zdołaliśmy ich wykorzystać. Można powiedzieć, że w drugiej połowie byliśmy lepszym zespołem. (neo)
Marcin Mięciel (napastnik Legii):
- Zadecydowała pierwsza połowa, w której zagraliśmy bardzo dobrze. Wiedzieliśmy, że Ruch jest bardzo dobrym zespołem i tylko dobra gra taktyczna spowoduje, że będziemy dominować na boisku. Graliśmy wysoko pressingiem, wszyscy dobrze się przesuwali, wyprowadzaliśmy kontry. Ja sam mogłem strzelić jeszcze jedną bramkę, ale jakbym wykorzystywał wszystkie okazje, to grałbym w Realu. Ruch może się trochę przestraszył, ale to też wynikało z tego, że my zagraliśmy bardzo dobrze. (neo)
Marcin Komorowski (obrońca Legii):
- Czekałem długo na asystę i w końcu się doczekałem. Pokazaliśmy, że potrafimy dobrze grać. Musimy przeanalizować jednak drugą połówkę, która była w naszym wykonaniu zdecydowanie słabsza. Gra była w naszym wykonaniu szarpana i wyglądało to nieciekawie. Cieszymy się, że nie straciliśmy bramki, oby tak jak najdłużej. (may)
źródło: Niebiescy.pl