Gdy odbywało się losowanie par 1/8 Remes Pucharu Polski niewielu przypuszczało, że przyjdzie nam pojechać na tak egzotyczny dla nas wyjazd, jakim był Otwock. Termin i godzina rozegrania meczu były na tyle niewygodne, że wielu kibiców Ruchu nie mogło pojechać na tą ciekawą wyprawę.
Fani Niebieskich z Chorzowa wyruszyli około godz. 8:30 w sile 3 autokarów oraz kilkanastu aut. W Otwocku było wielkie zainteresowanie meczem z Ruchem Chorzów. Już przed meczem prawie wszystkie miejsca na stadionie zostały pozajmowane przez kibiców Startu, a z boku prostej został stworzony około 150-osobowy młynek. Na płocie zawisła flaga "OKS Otwock" oraz dwie barwówki (krzyż i pasy).
Wraz z wyprowadzeniem piłkarzy na boisko przez człowieka przebranego za słonia, wśród miejscowych kibiców ruszył doping. Od początku dało się słyszeć głosy domorosłych znawców piłki nożnej oraz degustatorów alkoholi świata.
Fani Ruchu pod stadion dotarli w 25. minucie meczu i bez zbędnych problemów weszli na sektor gości. Na płocie wywieszona została flaga "Szarańcza", a
230-osobowa grupa kibiców Niebieskich (wspierana przez Widzew) głośnym "Ruch, Ruch, HKS" oraz "Jesteśmy zawsze tam..." dała znać o swoim przybyciu. Miejscowi swój skromny repertuar wokalny urozmaicili pozdrowieniem dla stołecznej Legii oraz śmiesznej "napince" skierowanej do fanów Ruchu, co wzbudziło śmiech w "klatce" i zostało skwitowane piosenką "Co to za miasto, co to za wieś...". Kolejną "docinką" Ruchu było strzelenie bramki przez Marcina Nowackiego pod koniec pierwszej połowy spotkania.
W drugiej części w młynku Startu pojawiło się kilkanaście żółto-czarnych flag na kiju w asyście domowej roboty świecy dymnej z saletry, która spowodowała przerwanie meczu przez sędziego z powodu zadymienia boiska. O ile taki przebieg wydarzeń można było przewidzieć, nikt nie przypuszczał, że od świecy zapali się flaga kibiców Startu. Została ona jednak na czas zdjęta, a całe zajście skończyło się kilkoma wypalonymi dziurami.
Walka na boisku stawała się coraz bardziej zacięta. Piłkarze Ruchu starali się obronić wynik, a zawodnicy Startu starali się wyrównać, by przedłużyć szanse na dalszy awans. Jednak sport ma to do siebie, że zwycięzca może być tylko jeden i to Ruch awansował do 1/4 finału Pucharu Polski. Można było się spodziewać takiego scenariusza, jednak cieszy fakt, że drużyny takie jak Start Otwock miały okazje zmierzyć się z drużyna z tzw. wyższej półki. Zaś kibice OKS-u, a niejednokrotnie także całe rodziny oraz przypadkowi sympatycy mogli uczestniczyć i być częścią tak wielkiego dla nich wydarzenia sportowego.
Obecni na tym meczu fani Ruchu także nie mogą niczego żałować, ponieważ taki egzotyczny wyjazd jest pewnego rodzaju odskocznią od wypraw, do których zdołaliśmy się już przyzwyczaić . Po meczu kibice "Niebieskich" podziękowali piłkarzom za zwycięstwo i wyruszyli w drogę powrotną do Chorzowa, gdzie po spokojnej podróży zameldowali się około godz. 21.
źródło: Niebiescy.pl