Po trzech ligowych zwycięstwach z rzędu "Niebiescy" zmierzą się w Otwocku z tamtejszym Startem. Spotkanie zostanie rozegrane w ramach rozgrywek o Remes Puchar Polski. Start jest wiceliderem grupy wschodniej II ligi, a od prawie dwóch lat drużynę tę prowadzi
Dariusz Dźwigała, który przed laty był bliski gry w Ruchu Chorzów! - Trener Wira ostatecznie nie zdecydował się na młodego chłopaka, którego nikt nie znał - wspomina w rozmowie z nami 40-letni Dźwigała.
Przed losowaniem chciał Pan trafić na jakiś konkretny zespół?
Dariusz Dźwigała: - Chciałem przede wszystkim zespół medialny, typu Wisła czy Legia. Trafiliśmy na Ruch, a to jedna z lepszych firm w Polsce. Ekstraklasa pokazuje, że jest to bardzo dobra i wyrównana drużyna. Zrobimy jednak wszystko, aby pokonać "Niebieskich". W środowym meczu spodziewam się niespodzianki!
W trakcie kariery piłkarskiej z pewnością grał Pan przeciwko Ruchowi. Jak Pan wspomina te konfrontacje?
- Trochę było tych spotkań. Grywałem z Ruchem w barwach Górnika czy Pogoni Szczecin. Różnie to bywało - raz lepiej, raz gorzej. Zapadł mi w pamięci mecz pomiędzy Ruchem, a Górnikiem, w którym Molek złamał nogę w jednym ze starć. Ja sam byłem kiedyś bardzo bliski gry w Ruchu! Wtedy szkoleniowcem "Niebieskich" był Albin Wira, a w drużynie grał m.in. Jacek Bednarz. Byłem w Chorzowie na testach, ale trener Wira ostatecznie nie zdecydował się na młodego chłopaka, którego nikt nie znał.
Miał Pan okazję, by poznać się z trenerem Ruchu, Waldemarem Fornalikiem?
- Nigdy nie miałem okazji pracować z trenerem Fornalikiem. Wiem jednak, że jest to bardzo dobry fachowiec. Ja jestem z Warszawy, a trener Fornalik prowadził niedawno Polonię Warszawa i zostawił tam po sobie świetne wrażenie.
Pana zespół jest wiceliderem grupy wschodniej II ligi, a w ostatnim meczu pewnie pokonał na wyjeździe drużynę Przeboju Wolbrom.
- 3:0 to najniższy wymiar kary, bo tych bramek powinniśmy strzelić przynajmniej dwa razy tyle. Jestem bardzo zadowolony szczególnie z pierwszej połowy, bo graliśmy to, czego ja oczekuję od zespołu. Był to jeden z lepszych meczów w naszym wykonaniu i jestem podbudowany postawą chłopaków. Świetnie zagrał Sobótka (strzelił dwie bramki - red.). Jest to młody chłopak, który może grać jako napastnik albo boczny pomocnik. Jednego gola strzelił, będąc w drugiej linii, a drugiego w napadzie. Jest to duży talent i na pewno przyszłość przed nim.
Pana piłkarze oraz sztab szkoleniowy mówią, że jest Pan liderem drużyny.
- (śmiech) Nie czuję się żadnym liderem! To zawodnicy grają na boisku, a mój skład jest pomieszany. Mam sporo zawodników doświadczonych, którzy grali w ekstraklasie, oraz młodych, jak Sobótka, Herman czy Endzelm. Uważam, że w niedługim czasie powinni oni grać na dużo wyższym poziomie.
Jak wygląda sytuacja kadrowa Pana zespołu?
- Dwóch zawodników jest przeziębionych, a jeden ma kontuzję. Problemy mają m.in. Piotr Sobótka oraz Łukasz Wysocki. Mam jednak szeroką kadrę i ci, którzy zagrają w środę, to będzie mój najsilniejszy zespół. Do meczu z Ruchem przygotowujemy się tak, jak do wszystkich innych. Nie wyjeżdżamy na żadne zgrupowanie, tylko trenujemy na własnych obiektach.
Rozmawiał: Neo (Niebiescy.pl)
fot. oksotwock.pl