Niebiescy po raz kolejny nie potrafili się przełamać żeby zdobyć po raz pierwszy w tej rundzie komplet punktów. Okazji do uzyskania 3 punktów w tym meczu nie brakowało zarówno z jednej jak i drugiej strony. Obie drużyny stworzyły dobry spektakl, w którym nie brakowało walki.
:: Zdjęcia z meczu Ruch - Bełchatów
Po ostatnich słabych meczach Ruch przystąpił do spotkania pod wielką presją ze strony kibi- ców. Aby ,,uratować swoją twarz” nasi zawodni- cy od samego początku przystąpili do ataku. O ile udawało się nam dostać pod bramkę rywala, to z wykończeniem akcji było już dużo gorzej.
Całkowita cisza panująca na trybunach, na których zasiadło około 1.000 widzów dała chyba naszym piłkarzom do myślenia, gdyż nie odstępowali ani trochę liderowi II ligi - GKS-owi. W pierwszej odsłonie spotkania piłkarze obu drużyn stworzyli kilka dogodnych sytuacji. Już w pierwszej minucie w doskonałej sytuacji znalazł się Mariusz Śrutwa, który minimalnie chybił celu. W 17. minucie Bełchatów mógł objąć prowadzenie. Po zagraniu w pole karne piłki przez Matusiaka, Hinc przepuszcza piłkę i zostawia ją lepiej ustawionemu napastnikowi bełchatowian – Królowi. Ten niepilnowany przez chorzowskich obrońców strzela minimalnie obok bramki strzeżonej przez Sebastiana Nowaka. W odpowiedzi Kutschma z rzutu wolnego strzela mocno… ale niecelnie.
Bełchatowianie tymczasem stworzyli sobie iście klarowną sytuację strzelecką. Zza pola szesnastki piłkę uderzył Pawlusiński. Futbolówka odbiła się od słupka i trafiła pod nogi Matusiaka. Ten z kilku metrów trafił wprost w interweniującego golkipera Ruchu. Dobrą partię w pierwszej połowie rozgrywali nasi dwaj młodzi zawodnicy. Wracający po ,,przerwie” na reprezentację Rafał Wawrzyńczok oraz Piotr Ćwielong.
Po zmianie stron piłkarze nie zwolnili tempa i od samego początku wzięli się do ,,roboty”. Rezultatem tego była przeprowadzona w 56 minucie akcja po której Piotr Ćwielong strzela bramkę na 1:0 dla Ruchu. Z prawej strony piłka była zagrywana przez Bartosa. Obrońca GKS-u popełnia fatalny błąd i nie trafia czysto w futbolówkę. „Pepe” znalazł się tam, gdzie powinien i z 3. metrów pokonuje bramkarza z Bełchatowa.
W tym momencie coś jakby znów się załamało w naszej drużynie i piłkarze jakby oszołomieni stanęli na boisku. Jeszcze nie wszyscy skończyli fetować prowadzenia, gdy lider odpowiedział bramką Grzegorza Króla. Robert Górski z prawej stony boiska centorwał mocno bitą piłkę w pole karne. Tam lekko musnął ją Król, który zaskakuje golkipera Ruchu, a ten musiał wyjmować futbolówkę z siatki.
Od tego momentu nasi zawodnicy nie potrafili porozumieć się na boisku, czego efektem było wiele niedokładnych zagrań i strat w środku pola. Wkrótce potem Jerzy Wyrobek podjął dziwną dla wielu decyzję, a mianowicie zdjął z boiska najlepszego do tego momentu Piotrka Ćwielonga. Wielu kibiców nie zrozumiało decyzji naszego trenera i zareagowali na to gwizdami.
Do końca meczu goście mieli jeszcze kilka okazji na podwyższenie rezultatu lecz ich nieporadność potwierdziła ich słabszą formę w tej rundzie. Po ostatnim gwizdku Niebiescy nie mogli pogodzić się z remisem. Lecz czy zrobili wszystko co było w ich mocy? Po utracie bramki było widać braki szkoleniowe w naszej 11-stce. Czyżby przedsezonowe ,,wypady” naszej drużyny nie wyszły im na dobre?
Po zakończeniu spotkania na konferencji prasowej Jerzy Wyrobek podał się do dymisji. Zapowiedział on, że już nigdy nie zasiądzie na ławce trenerskiej na stadionie Ruchu. Kilka minut po zakończeniu konferencji prasowej, w budynku klubowym pojawił się… Edward Lorens. Czyżby to miało oznaczać zmiany w naszej drużynie? Najlepsza okazją do sprawdzenia tego będzie sobotni mecz z Radomskiem.
Strzelcy:
Ćwielong 56' - Król 58'
Kartki:
Śrutwa, Bartos - Król
Składy:
Ruch: Nowak - Bartos, Sibik, Unierzyski (46' Balul) - Kaczorowski (66' Foszmańczyk), Wawrzyńczok, Kutschma, Smarzyński - Bizacki, Ćwielong (74' Adamski), Śrutwa.
GKS: Ptak - Kościuk, Cecot, Pietrasiak, Górski - Hinc, Pawlusiński (65' Wiechowski), Garguła, Kuranty - Matusiak (78' Gierczak), Król (65' Chmiest).
Arbiter: Janusz Oparcik (Mazowiecki ZPN)
Widzów: 1.000
Konferencja prasowa:
Jerzy Wyrobek (trener Ruchu Chorzów):
- Na pewno nie jest łatwo grać z takim przeciwnikiem, jakim jest Bełchatów. Potwierdził on swoje wielkie umiejętności piłkarskie, taktyczne. Ustawienie było wspaniałe. My zaczęliśmy bardzo dobrze, bo już w pierwszej minucie mogliśmy prowadzić w tym spotkaniu. Co by było dalej? Bełchatów jest na tyle doświadczonym zespołem, że na pewno by to w jakiś sposób poukładał. Z remisu jestem bardzo zadowolony. Z takim przeciwnikiem i po takiej grze. Bełchatów miał więcej sytuacji, choć my też parę mieliśmy – nawet w końcówce meczu. Uważam, że wynik jest zasłużony. Chciałbym jeszcze jedno dodać, panowie. Życzenie kibica jest dla mnie święte. Z dniem dzisiejszym ja nie siądę już na tej ławce. Ja tutaj nie przyszedłem do klubu, który był poukładany. Przyszedłem do klubu rozbitego, biednego i jeżeli to ma pomóc tej drużynie ja rzucam rękawice i życzę wszystkiego najlepszego klubowi. Wierzę, że będzie lepiej, bo dzisiaj chłopcy pokazali, że coś potrafią. Zaczynają przychodzić zawodnicy, których nie miałem. Zostawiłem dużo młodzieży i myślę, że będzie zdecydowanie lepiej.
Mariusz Kuras (trener GKSu Bełchatów):
- Dla mnie mecz miał dwa oblicza. Pierwsza w wykonaniu mojego zespołu była ospała, praktycznie nic się nie działo, sytuacji jak na lekarstwo. Aczkolwiek były w pierwszej połowie dwie sytuacje Grzesia Króla. Natomiast w drugiej - tych sytuacji było kilka. Jednak nie wykorzystaliśmy ich. Mało tego, straciliśmy bramkę po której musieliśmy odrabiać, gonić wynik. To, na pewno nam nie przystoi. Na pewno z remisu jestem niezadowolony, jechaliśmy tutaj po 3 punkty. Gratuluję Jurkowi, bo wiem że punkty są mu potrzebne, ale nie chciałem być św. Mikołajem i chciałem tutaj wygrać. Ważne były dla nas te punkty na Ruchu. Dokładamy jeden, choć straciliśmy dwa. Natomiast teraz gramy mecz z Mławą i musimy ten mecz wygrać. Naszym celem jest tylko i wyłącznie awans. W drugiej połowie walczyliśmy; były sytuacje. Natomiast, tak jak mówiłem, szkoda tych niewykorzystanych niewykorzystanych to tylko boli.