To było zacięte i bardzo emocjonujące spotkanie, w którym napiętą atmosferę błędnymi decyzjami podsycał arbiter z Radomia. "Niebiescy" wyszli jednak z tej konfrontacji zwycięsko, bo znakomitą dyspozycję zaprezentował w tym meczu Piotr Ćwielong, strzelec obydwu bramek dla Ruchu.
Początek meczu przypomniał polowanie. Niestety, nie o bramki chodziło, a ... o kości. Już w 2. minucie spotkania zderzenie Michała Pulkowskiego z Marcinem Rogozińskim skończyło się bardzo pechowo dla tego drugiego. Obrońca KSZO doznał złamania nogi i musiał opuścić plac gry. W "odwecie" bezpardonowego faulu na Piotrze Ćwielongu dopuścił się Piotr Chorab, ale arbiter szybko dał do zrozumienia, że takiej postawy nie toleruje i ukarał młodego zawodnika KSZO żółtą kartką.
To spowodowało, że kolejni łowcy - zamiast nóg - szukali już drogi do zdobycia bramki. Dwie, doskonałe ku temu okazje zmarnował w 8. i 15. minucie Wojciech Grzyb. W pierwszej akcji znakomicie podawał Ćwielong, w kolejnej precyzyjnie dogrywał Bonk. Przeszkodą nie do obejścia w obu przypadkach był Paweł Kapsa, bramkarz gości.
Zawodnicy KSZO odpowiedzieli groźnym strzałem z rzutu wolnego Tomasza Copika (znakomita interwencja Jarosława Paśnika), a także wzorcowo przeprowadzoną kontrą. W tej ostatniej akcji fatalnie zachował się jednak Mariusz Miąsko, który zamiast do pustej bramki, trafił w golkipera "Niebieskich".
Powody do radości dał za to sympatykom Ruchu Piotr Ćwielong. Grzegorz Bonk zagrywał prostopadłą piłkę w pole karne, tam przechwycił ją Grażvydas Mikulenas, ściągnął jeszcze na siebie dwóch obrońców i w tempo zagrał do niepilnowanego Ćwielonga. Popularny "Pepe" bez najmniejszych problemów skierował piłkę do siatki.
W 30. minucie gry znów zagotowało się pod bramką Ruchu. Wszystko za sprawą Huberta Robaszka, który strzałem z bliskiej odległości próbował pokonać, dobrze dysponowanego tego dnia, Jarosława Paśnika. Chwilę wcześniej Tomasz Sokołowski trafia minimalnie obok słupka Kapsy.
Po zmianie stron chorzowianie od razu rzucili się do ataku. Nie minęło 120 sekund, a piłka - po uderzeniu Michała Pulkowskiego - znalazła drogę do bramki KSZO. Cieszyli się kibice, trenerzy, piłkarze... ale na próżno. Sędzia meczu, Piotr Aleksandrowicz bramki nie uznał, ponieważ jego asystent zasygnalizował spalonego (w momencie strzału na linii bramkowej stał jednak obrońca KSZO, Tomasz Midzierski – przyp. red.).
Na domiar złego kilka minut później "Niebiescy" stracili gola. Arkadiusz Sojka przedarł się lewą stroną boiska, odegrał piłkę do nadbiegającego Mariusza Miąski, a ten czubem buta wpakował futbolówkę do siatki Ruchu.
Chorzowianie śmielej zaatakowali bramkę Kapsy. W 59. minucie zbyt lekko uderzał jednak Ćwielong, a strzał głową Grzegorza Barana przeleciał kilkanaście centymetrów nad poprzeczką. Pod pole karne KSZO "wjechał" także Michał Pulkowski, ale jego podanie wzdłuż linii bramkowej nie zdołał przeciąć żaden z piłkarzy w niebieskiej koszulce.
W 81. minucie po raz kolejny sędzia meczu wprawia w złość kibiców Ruchu, odgwizdując pozycję spaloną Ćwielonga. Bardziej krewcy fani z sektora dziesiątego nie wytrzymali. Kilkunastu kibiców znalazło się za ogrodzeniem sektora. Nie zbliżyli się oni jednak do sędziego, ani tym bardziej nie przerwali spotkania. Szybka reakcja służb bezpieczeństwa oraz samego dyrektora ds. sportowych, Mirosława Mosóra spowodowała, że kibice powrócili na swoje miejsca. Samo zajście zostało jednak odnotowane w raporcie delegata meczu, a to oznacza, że Ruch może zostać finansowo ukarany przez piłkarską centralę.
Co ciekawe, w tym samym czasie padła dla Ruchu bramka. Przemysław Łudziński doskonale dojrzał w polu karnym Piotra Ćwielonga, a ten przyłożył głowę i zapewnił zwycięską bramkę dla "Niebieskich". Do końca meczu, KSZO nie stworzył już żadnego zagrożenia, a Ruch swobodnie kontrolował wydarzenia na boisku. "Niebiescy" w trudach, bo w trudach, ale zasłużenie zainkasowali komplet punktów.
Ruch Chorzów 2:1 (1:0) KSZO Ostrowiec
Strzelcy:
Ćwielong 17', Ćwielong 81' - Miąsko 51'
Żółte kartki:
Pulkowski, Misiura, Łudziński - Chorab, Copik
Składy:
Ruch: Paśnik - Makuch, Balul, Baran, Osiński - Grzyb, Bonk (90' Sobczyński), Pulkowski, Ćwielong - Sokołowski (66' Łudziński), Mikulenas (66' Misiura).
KSZO: Kapsa - Łatkowski, Midzierski, Kiczyński, Rogoziński (4' Sztobryn (30' Rogalski)), - Robaszek, Copik (76' Skwara), Chorab, Kosiorowski - Sojka, Miąsko.
Sędzia: Piotr Aleksandrowicz (Radom)
Widzów: 5.000 (w tym około 70 kibiców KSZO)