Andrzej Niedzielan (napastnik Ruchu):
- Dogranie Wojtka było świetne, grzechem byłoby zmarnować taką okazję. Zresztą, swoje zmarnowałem jeszcze w drugiej połowie. Ale jak to mówią, "nie zawsze Niedzielan" (śmiech).
Oby passa zwycięstw na własnym terenie trwała jak najdłużej, publiczność nas uskrzydla. Wszyscy są zaskoczeni naszymi rezultatami, także moi koledzy z Wisły Kraków. Czekamy na mecz na Cichej. Teraz docinamy sobie w żartobliwym tonie, ale na boisku będziemy walczyć poważnie.
Wojciech Grzyb (pomocnik Ruchu):
- Już pod koniec pierwszej odsłony stwarzaliśmy sytuacje, na szczęście jedną udało się wykorzystać. Wiedzieliśmy, że musimy zagrać wysoko, agresywnie, czyli inaczej niż Polonia Bytom, która z Lechią zremisowała u siebie 1:1.
Maciej Sadlok (obrońca Ruchu):
- Akcje zaczęły nam się zazębiać jeszcze przed przerwą, czego efektem był gol. W drugiej połowie mogliśmy dołożyć jeszcze jednego lub dwa, ale byliśmy nieskuteczni. Tym bardziej cieszy, że utrzymaliśmy korzystny wynik. Za tydzień szykuje się dobry mecz. Polonia spisuje się bardzo dobrze, ale wcale nie czujemy się gorsi.
Rafał Grodzicki (obrońca Ruchu):
- Zagraliśmy kolejny dobry mecz i znów zainkasowaliśmy trzy punkty. Notujemy bardzo dobre wyniki, a ostatnia sparingowa porażka z Duklą Bańska Bystrzyca (0:4 - przyp. red.) była dla nas kubłem zimnej wody, sprowadzającym nas na ziemię.
Tomasz Brzyski (obrońca Ruchu):
- Miałem grać w Lechii, ale zostałem w Ruchu i jestem tu szczęśliwy. Utrzymujemy się na drugim miejscu w tabeli i oby tak dalej.
Łukasz Surma (pomocnik Lechii):
- Przez 40 minut radziliśmy sobie dobrze, ale potem się pogubiliśmy. Zresztą cała druga połowa nie układała się po naszej myśli. Pojawiając się na Cichej czuję sentyment, życzę temu klubowi jak najlepiej.
Krzyszof Bąk (obrońca Lechii):
- Przyjechaliśmy po jakąkolwiek zdobycz punktową, a wyjeżdżamy z niczym. Nie możemy więc w żadnym wypadku czuć się usatysfakcjonowani. Ruch? Odkąd zespół przejął Waldemar Fornalik, widać poprawę w ich grze.
Paweł Buzała (napastnik Lechii):
- Chcieliśmy grać swoje, ale nam się nie udawało, zwłaszcza w drugiej połowie. Brakowało klarownych sytuacji do strzelenia gola, jedyną miał w zasadzie Piotr Wiśniewski, ale ją zmarnował. Szkoda straconych punktów.
źródło: Niebiescy.pl