Już w piątek na Cichą przyjedzie Lechia Gdańsk. Starszym kibicom mecze z tą drużyną kojarzą się przede wszystkim z dramatycznymi barażami z 1987 roku, po których "Niebiescy" spadli z ekstraklasy.
Ruch w Chorzowie przegrał 1-2, a w kuriozalny sposób piłkę do własnej bramki skierował Janusz Jojko, ówczesny bramkarz "Niebieskich". - Pamiętam, że wychodziłem na pozycję, aby pokazać się Januszowi. Kiedy odwróciłem głowę, spostrzegłem, że piłka znalazła się tam, gdzie nie powinna - wspomina Waldemar Fornalik, który był w tamtych latach podstawowym obrońcą Ruchu. - Ostatnio przypomniałem sobie, jak padł ten gol, oglądając go na youtubie. To był dziwny mecz. Nie życzę nikomu, aby przeżył coś takiego. Pierwszy raz w historii Ruch spadł z ligi, choć mieliśmy mocną drużynę - podkreśla obecny szkoleniowiec.
Jojko został wówczas oskarżony o sprzedaż spotkania. Krążyły legendy o reklamówce z pieniędzmi, którą miała znaleźć sprzątaczka.
Więcej na
Sportslaski.pl