Dobra i skuteczna gra niebieskich w ekstraklasie nie pozostaje bez wpływu na transmisje w Canal+, a tym samym na budżet klubu. Działacze doceniają wyczyny piłkarzy i chcą się podzielić dodatkowymi zyskami. - Jesteśmy jak baron Munchausen, który po tym jak wpadł na koniu do bagna, sam się wyratował, ciągnąc konia za grzywę - żartuje Dariusz Smagorowicz, przewodniczący rady nadzorczej "niebieskiej" spółki.
W ubiegłym sezonie piłkarze Ruchu swoją przeciętną grą nie zachęcali telewizji do transmisji swoich spotkań. Efekt był taki, że pieniądze, na które liczył klub, poszły bokiem. Teraz jest odwrotnie. - Na nasze konto będą spływać środki, których w ogóle nie braliśmy pod uwagę. Trzeba oddać piłkarzom, że mocno na to zapracowali - dodaje Smagorowicz.
W najbliższych tygodniach mecze niebieskich będzie można oglądać w Canal+ co kilka dni. Za tydzień mecz z Lechią Gdańsk, potem z Polonią Bytom i Legią Warszawa. Bardzo prawdopodobne są też transmisje spotkań z Lechem i Wisłą Kraków oraz - na co liczą na Cichej - z Jagiellonią, która jest obok niebieskich jedną z rewelacji rozgrywek.
Każda transmisja to 150 tysięcy złotych w budżecie niebieskich. - A dochodzą jeszcze dodatkowe wpływy za reklamy na ruchomych banerach. To kilkadziesiąt tysięcy złotych na mecz - mnoży zyski Smagorowicz. - Cieszy, że nasza dobra gra ma wpływ na finanse klubu. Miejsce w tabeli zobowiązuje, więc myślę, że Canal+ po prostu nie wypada nie pokazywać spotkań wicelidera rozgrywek. To dobra wiadomość dla piłkarzy, którzy lubią grać przy kamerach - dodaje Waldemar Fornalik, szkoleniowiec niebieskich.
Jeżeli chorzowscy piłkarze utrzymają tak dobrą dyspozycję do końca sezonu, to pojawi się też szansa na wysoką premię za zajęcie miejsca w czubie tabeli. Maciej Szczęsny, ekspert piłkarski, radzi działaczom Ruchu, żeby nie czekali na zwycięstwa z założonymi rękami. - Dosypać pieniędzy już teraz i walczyć na całego. Gdy odpuszczą, to może się okazać, że za rok pozycja wicelidera będzie ich kosztować 600 proc. więcej - podkreśla.
Janusz Paterman, typowany do roli przyszłego właściciela Ruchu, przypomina poprzedni sezon, gdy w ostatniej kolejce rozgrywek pewny utrzymania Ruch oddał bez walki mecz w Warszawie, a w konsekwencji stracił prawie pół miliona złotych premii, jaką Ekstraklasa SA płaciła za zajęcia konkretnego miejsca w tabeli. Paterman uważa, że trzeba było zapewnić piłkarzom dodatkową motywację i podzielić się ewentualnymi zyskami. Teraz działacze chcą uniknąć tamtego błędu, dlatego na Cichej mówi się, że już w najbliższym meczu z Lechią zwycięstwo będzie dodatkowo premiowane. - Miło usłyszeć, że działacze chcą docenić zespół - uśmiecha się Fornalik.
Adrian Skubis, rzecznik prasowy, zapewnia, że jest o co się bić. - Taryfikator nie jest jeszcze ustalony, ale rok temu mistrz mógł liczyć na ponad 3 miliony złotych, a nagrody za kolejne miejsca były pomniejszane o 200 tysięcy złotych - przypomina.
Śląskie kluby w Canal+
Ruch: mecze z Wisłą, Śląskiem Wrocław, Lechią Gdańsk, Polonią B., Legią
Polonia: mecze ze Śląskiem, Legią, Piastem, Wisłą, Ruchem
Piast: mecze z Polonią, Legią
Odra: mecze z Legią, Lechem
źródło: Gazeta Wyborcza Katowice