- Jeśli ma się przeciwnika na kolanach, to trzeba go położyć na łopatki, a my tego nie zrobiliśmy - narzeka Andrzej Niedzielan, napastnik Ruchu Chorzów.
Ruch w Wodzisławiu już po 20 minutach prowadził 2-0 i w zasadzie już w tym momencie było wiadomo, że nic złego chorzowian w tym meczu stać się nie może. - Przyznaję, że Odra nas kompletnie zaskoczyła. Spodziewaliśmy się od samego początku frontalnego ataku z ich strony - przyznaje Andrzej Niedzielan, napastnik "Niebieskich". - Skoro jednak nic takiego nie miało miejsca, to my ruszyliśmy do przodu i strzeliliśmy szybko dwa gole.
Ostatecznie chorzowianie wygrali różnicą dwóch bramek, ale jak sami przyznają nie są do końca zadowoleni z tego faktu. - W drugiej połowie nie wykorzystaliśmy kilku dogodnych sytuacji do podwyższenia wyniku. Jeśli ma się przeciwnika na kolanach, to trzeba go położyć na łopatki, a my tego nie zrobiliśmy - narzeka czołowy snajper ekstraklasy.
Co ciekawe, Niedzielan, który w sobotę pokonał Stachowiaka, dość często strzela gole Odrze. To było już jego szóste trafienie przeciwko wodzisławianom. - Przed meczem rozmawiałem z Maćkiem Scherfchenem, z którym byłem w jednym pokoju, że mam patent na tego rywala. I na boisku faktycznie okazało się, że coś w tym jest - uśmiecha się 30-letni piłkarz.
źródło: Sport / Sportslaski.pl