Spotkanie Ruchu Chorzów ze Śląskiem Wrocław było doskonałą okazją do zareklamowania książki o Krzysztofie Warzysze "Dwa kraje, dwa kluby... jedna piękna kariera". Wszak, już kilka dni wcześniej wiadomo było, że popularny
"Gucio" zjawi się w sobotę na Cichej. Fani nie zawiedli. Gdy spiker powiedział, że słynny piłkarz pojawił się w loży honorowej, na trybunach rozległo się głośne: "Krzysztof Warzycha"! Po końcowym gwiazdku do żywej legendy Ruchu i Panathinaikosu ustawiła się długa kolejka łowców autografów, a nam udało się zamienić z "Guciem" kilka zdań.
- Czemu możemy zawdzięczać Pana wizytę na stadionie Ruchu?
- Byłem na meczu pomiędzy kadrą gwiazd, a reprezentacją Polski odlbojów. Spotkanie odbywało w Warszawie, a później pojechałem do Chorzowa, żeby zobaczyć występ Ruchu.
- Czy teraz częściej będzie Pan gościł w Chorzowie?
- Zawsze jak będzie okazja przy tych meczach, aby przyjechać do Polski to będę się pojawiał na Cichej.
- Śledzi Pan aktualne poczynania piłkarzy Ruchu?
- Oczywiście. Jestem na bieżąco za pośrednictwem Internetu i prasy.
- Jak Pan ocenia szanse Ruchu na powrót do pierwszej ligi?
- Jeżeli piłkarze do końca będą grali tak jak w meczu ze Śląskiem Wrocław to są one bardzo wielkie. Przed zespołem jest jeszcze dużo meczy i na pewno będzie trzeba powalczyć.
- Dużo mówiło się o współpracy Ruchu z Panathinaikosem. Jak obecnie wygląda ta sprawa?
- Na razie nie ma żadnego ruchu ze strony Panathinaikosu. Będzie trzeba jeszcze poczekać na dalszy rozwój tej sprawy.
- Zeszłej zimy zespół Ruchu dzięki Pana pomocy do rundy rewanżowej przygotowywał się w Atenach. Czy teraz będzie podobnie?
- To zależy od zarządu klubu. Jeżeli "Niebiescy" będą chcieli przyjechać na obóz do Grecji to nie ma sprawy.
- Czym się Pan obecnie zajmuje?
- Prowadzę szkółkę piłkarską w Atenach, w której trenuję dzieci w wieku od sześciu do szesnastu lat.
