Po ubiegłotygodniowym remisie we Wrocławiu piłkarze Ruchu czują niedosyt. - Zagraliśmy solidne spotkanie. Dobrze zapracowaliśmy na ten punkt. Gdybyśmy tylko wykorzystywali sytuacje, które stwarzamy... To ważna wskazówka na mecz z Odrą - przypomina trener Waldemar Fornalik.
Niebiescy nigdy nie grali dobrze na stadionie przy ulicy Bogumińskiej. Nawet, gdy byli zdecydowanym faworytem to wracali z Wodzisławia z bagażem goli. - Dobre wspomnienia? Niech pomyślę. No nic sobie nie przypominam - uśmiecha się Łukasz Janoszka, napastnik chorzowskiej drużyny.
Ruch, który na własnym stadionie wygrywa z kim popadnie na wyjeździe nie jest już taki groźny. - Ciężko się tym pogodzić, ale to przecież dotyczy większości polskich drużyn. Może tylko Wisła Kraków nie traci na jakości, gdy opuszcza Kraków. Nie możemy się nawet tłumaczyć brakiem fanów, bo ci jeżdżą za nami po całej Polsce - mówi Fornalik.
Na stadionie Odry jest tzw. loża szyderców, która potrafi uprzykrzać życie przyjezdnym zawodnikom. - W czasie meczu nie przejmuję się głosami z trybun. Zresztą nasi fani ich zagłuszą - dodaje Janoszka.
W ostatnich dniach w szatni niebieskich mówi się nie tylko lidze, ale i o powołaniach do kadry Stefana Majewskiego. Co ciekawe trener Fornalik trafnie przewidział, że żaden chorzowski piłkarz nie trafi do reprezentacji. - Trochę nas to dziwi. Widać musimy starać się i grać jeszcze lepiej - odpowiada Maciej Sadlok, obrońca Ruchu. - Każdy selekcjoner ma swoją strategię budowy kadry, ale przecież Ruch może grać tak by wywierać presję na trenera - dodaje Fornalik. Piłkarze rozmawiają też o występach polskich siatkarek na mistrzostwach Europy. - Nie jestem może wielkim kibicem, ale gra naszych dziewczyn robi wielkie wrażenie - uśmiecha się Sadlok.
źródło: Gazeta Wyborcza Katowice / Niebiescy.pl