Nie było niespodzianki w sobotni wieczór przy ulicy Cichej 6. Ruch Chorzów pewnie pokonał Śląsk Wrocław, przedłużając tym samym passę meczów bez porażki do piętnastu. Bohaterem spotkania był Piotr Ćwielong, który strzelił dwie bramki, a do skompletowania hat-tricka zabrakło mu naprawdę niewiele. Cały dochód z tego spotkania został przekazany rodzinie tragicznie zmarłego Michała Bąka oraz na pomoc w rehabilitacji Adama Niewiarowskiego.
Lepszego początku spotkania kibice i piłkarze "Niebieskich" nie mogli sobie po prostu wymarzyć. Już pierwsza składna akcja zakończyła się sukcesem. Cała sytuacja zaczęła się jeszcze na połowie Ruchu. Grzegorz Bonk wyłuskał piłkę od Sebastiana Dudka, szybko wypuścił ją Michałowi Pulkowskiemu, który z pierwszej piłki kapitalnie zagrał na wolne pole do Ćwielonga. Bramkarz Śląska Radosław Janukiewicz nawet nie zdążył dobiec do "Pepka", gdyż ten zdecydował się na uderzenie z pierwszej piłki, tuż zza linii pola karnego.
Gol strzelony już w piątej minucie wyraźnie dodał animuszu gospodarzom. Kilka minut później swojego pierwszego gola dla Ruchu mógł strzelić Grzegorz Misiura, jednak jego uderzenie trafiło prosto w Janukiewicza.
W pierwszym kwadransie gry wynik mógł zmienić jeszcze Grzegorz Baran, jednak po jego główce piłka przeleciała kilkanaście centymetrów nad bramką Śląska. Można tylko gdybać, co by się stało gdyby obrońca Ruchu dostrzegł lepiej ustawionego Wojciecha Grzyba, który stał dosłownie za jego plecami i składał się do strzału.
Kapitan chorzowskiej jedenastki miał swoją okazję niespełna 120 sekund później, ale na wysokości zadania stanął po raz kolejny Janukiewicz, który popisał się wspaniałą paradą, wybijając piłkę na rzut rożny.
W tej części gry Śląsk miał tylko jedną sytuację podbramkową i należy zaznaczyć, że była to akcja dosyć przypadkowa. Po próbie wrzutki Grzegorza Wana, futbolówka niefortunnie odbiła się od klatki piersiowej Marcina Klaczki, trafiła pod nogi Ulatowskiego, który mocnym i zarazem niecelnym strzałem spowodował szybsze bicie serca chorzowskich kibiców.
W okolicach 20 minuty, głównie w wykonaniu zawodników Śląska, gra mocno się zaostrzyła. Sędzia Leszek Gawron starał się ostudzić zapały zawodników obu drużyn, czego efektem były żółte kartoniki dla Ulatowskiego i Ćwielonga za całkiem niepotrzebne przepychanki. Taka gra na pewno nie była na rękę zawodnikom Ruchu Chorzów, co widać było gołym okiem. Dopiero pod koniec trzeciego kwadransa bardzo aktywny w tej odsłonie Tomasz Sokołowski, próbował zaskoczyć strzałem z woleja bramkarza gości, jednak po raz kolejny Janukiewicz wyszedł obronną ręką z opresji. Do końca pierwszej połowy wynik nie uległ zmianie i tylko dzięki bardzo dobrej postawie bramkarza Śląska, Ruch wygrywał tylko1-0.
W przerwie meczu oprócz występu cheerleaderek, odbyło się wręczenie koszulki Mariusza Śrutwy kibicowi Ruchu, który wylicytował ją za 3049 zł. - Nie żałuję ani złotówki - mówił podekscytowany sympatyk "Niebieskich", który koszulkę odebrał z rąk samego "Super MaRio".
Druga połowa zaczęła się dla jedenastki Ruchu dokładnie tak samo jak pierwsza, tj. od strzelenia bramki! Koronkową akcje zainicjował Sokołowski, który mimo asysty obrońcy Śląska podał do niepilnowanego Pulkowskiego, ten szybko odegrał piłkę do Misiury, który bez większych problemów ograł Andrzeja Ignasiaka, zdołał podać do Ćwielonga i ten pięknym strzałem z lewej nogi pokonał Janukowicza.
Przy trzeciej bramce ważną rolę odegrał wprowadzony w 58 minucie Grażvydas Mikulenas, bowiem to po jego akcji przed polem karnym ręką zagrał Ignasiak. Sędzia odgwizdał rzut wolny, który sprytnie wykonał Ćwielong. „Pepe” lekko podał do Bonka, który plasowanym strzałem obok lewego słupka nie dał szans rozpaczliwie interweniującemu Janukowiczowi.
W 73 minucie wprowadzony chwilę wcześniej Przemysław Łudziński wpadł z prawej strony w pole karne Śląska i mimo asysty dwóch obrońców zdołał oddać silny strzał, sparowany przez Janukiewicza. Do piłki zdołał jeszcze doskoczyć Ćwielong, ale jego atomowe uderzenie z bliskiej odległości trafia w poprzeczkę.
Po zmianie stron drużyna Śląska nie była w stanie poważnie zagrozić bramce strzeżonej przez Jarosława Paśnika. Wrocławianie w zasadzie nie mieli żadnej składnej akcji, a ograniczali się do strzałów z dystansu. Swoich sił próbowali kolejno Rafał Naskręt, Tomasz Kosztowniak oraz Tomasz Szewczuk. Ich strzały albo były niecelne, albo na posterunku był Paśnik. Ruch – Śląsk 3:0.
Ruch Chorzów 3:0 (1:0) Śląsk Wrocław
Strzelcy:
Ćwielong 5', Ćwielong 51', Bonk 61'
Żółte kartki:
Ćwielong, Grzyb - Ulatowski, Sztylka, Chrobot
Składy:
Ruch: Paśnik - Makuch, Baran, Klaczka, Osiński - Grzyb (71' Łudzinski), Bonk, Pulkowski, Ćwielong - Misiura (58' Mikulenas), Sokołowski.
Śląsk: Janukiewicz - Sztylka, Ignasiak, Naskręt, Chrobot, Dudek (66' Kowal), Ostrowski, Ulatowski, Wan (46' Kosztowniak), Szewczuk, Saurek.
Sędzia: Leszek Gawron (Mielec)
Widzów: 6.500 (w tym około 350 kibiców Śląska)