Oj, długo mnie nie było na tych łamach. Spowodowane jest to nawałem obowiązków zawodowych i chronicznym brakiem czasu. Jednakże trudno kibicowi Niebieskich przejść obojętnie obok tego co dzieje się od rozpoczęcia obecnego sezonu w naszym klubie. W związku z tym, że nie jestem na bieżąco w Chorzowie, nie będę się rozpisywał na tematy organizacyjno-finansowe, bo jak wiadomo prawda zawsze leży gdzieś pośrodku i my nie powinniśmy się do tego wtrącać. Poza tym pieniądze to drażliwy temat i jak widać w tabeli w piłkę nie grają...
A propos tabeli, to konia z rzędem temu kto spodziewał się, że Niebiescy po połowie rundy będą wiceliderem rozgrywek! Jednak takie są fakty i kilkanaście drużyn znajdujących się poniżej w tabeli musi się z tym zgodzić. Oczywiście znajdą się tacy, którzy będą mówić, że przed Ruchem dopiero teraz mecze z teoretycznie najlepszymi zespołami w Polsce, ale dotychczasowy dorobek punktowy jest na tyle poważny, że moim zdaniem nie powinniśmy się obawiać spotkań z Lechem czy Legią. Podopieczni Waldka Fornalika wykonali ogromną robotę w przerwie letniej i oglądamy zupełnie inny Ruch, grający pomysłowo, szybko, z polotem, strzelający gole prawie w każdym meczu i co najważniejsze nie tracący ich zbyt wiele, a na Cichej w ogóle! Okazało się, że można z tych samych ludzi wykrzesać ducha walki, dodać Andrzeja Niedzielana i już mamy receptę na sukcesik! Sukcesik, bo póki co przestrzegałbym przed hurraoptymizmem niektórych fanów. Do końca pozostało jeszcze wiele spotkań i wszystko może się w nich zdarzyć, więc słowo sukces zostawmy przynajmniej na koniec rundy.
W ogóle sezon ten moim zdaniem jest bardzo ciekawy głównie dzięki Niebieskim, ale nie zapominajmy także o sąsiadach z Bytomia, którzy dla mnie obok Ruchu są rewelacją ekstraklasy. Czyżby miały nadejść wielkie czasy dla najstarszych klubów śląskich? Oby... Zresztą jak przewrotny potrafi być futbol. Dwa kluby powiedzmy delikatnie o nie najwyższych budżetach radzą sobie znakomicie w ekstraklasie, a niejeden mocarny klub albo jest zamieszany w aferę korupcyjną albo gra na zapleczu ekstraklasy. Wracając na chwilę do korupcji duży plus dla mnie dla właściciela warszawskiej Polonii, który natychmiast zwolnił piłkarzy zamieszanych w tę aferę. I tak trzymajcie Panowie! Choć z drugiej strony w kilku klubach znaleźli swoją nową przystań byli wysoko postawieni "działacze" i ciekaw jestem czy panowie Lato, Piechniczek czy Bugdoł tego nie widzą czy nie chcą widzieć?
W kolejnej części felietonu chciałem wrócić do rundy jesiennej sezonu 1997/98. Otóż wtedy Niebiescy zawitali w Krakowie na mecz z Wisłą. Była to jeszcze Wisła bez Telefoniki. Trenerem Niebieskich był wtedy Orest Lenczyk, ale w związku z konferencją trenerską w Izraelu nie mógł zasiąść na ławce. Jego asystentem był wtedy Waldemar Fornalik, więc on poprowadził chorzowian do ZWYCIĘSTWA w tym meczu (po golu Marcina Molka). Trener Lenczyk wrócił do Chorzowa i nadal ze swoim asystentem prowadzili piłkarzy spod znaku Wielkiej eRki, doprowadzając ich do finału pucharu Intertoto. Niedługo potem Waldek Fornalik rozpoczął pracę na własny rachunek, ale przez wiele miesięcy był jedynym trenerem ze stuprocentową skutecznością, co zresztą było przez jakiś czas przedmiotem żartów. Dlaczego o tym piszę? Otóż losy trenerskie bywają bardzo przewrotne i po latach panowie Orest i Waldemar spotkali się po przeciwnych stronach barykady. Dla mnie Pan Orest jest, a właściwie powinien być, kandydatem na stanowisko selekcjonera. Tylko pytanie czy takiego trenera, który ma swoje zdanie, nie ulega naciskom z zewnątrz, jest nad wyraz inteligentnym i prawym człowiekiem z zasadami, PZPN zaakceptuje? Właśnie celowo napisałem o trenerach na chwilę przed meczem przyjaźni z Widzewem, gdyż w Łodzi Waldek ma cokolwiek do udowodnienia. Dla niego nie będzie to raczej Mecz Przyjaźni!
I jeszcze jedno! Chciałem tą drogą pogratulować wszystkim piłkarzom dotychczasowych występów, a Wojtkowi Grzybowi podziękować za te kilka lat z opaską kapitana. I mam nadzieję, że w końcu uda mi się gdzieś zobaczyć na żywo nową jakość Ruchu!
Z Niebieskim pozdrowieniem,
Bogdan Kalus