Doświadczony pomocnik niebieskich Marcin Zając po raz ostatni zagrał w lidze w kwietniu przeciwko Polonii Warszawa. Od tamtej pory zmagał się z kontuzją kolana. Treningi z drużyną wznowił dopiero 2,5 tygodnia temu, ale trener Waldemar Fornalik zabiera go na sobotni mecz do Bełchatowa. - Marcin jeszcze nie jest przygotowany do występu od pierwszej minuty. Chciałbym aby jego powrót do gry wypadł bezboleśnie - mówi szkoleniowiec. Sam piłkarz również nie chce za wszelką cenę przyspieszać powrotu na boisko. - Nie spodziewajcie się ode mnie za dużo. Zagrałem na razie tylko w sparingu z Zagłębiem Lubin. Zagrałem to i tak za duże słowo. Pobiegałem sobie, chciałem poczuć atmosferę meczu - wyjaśnia 34-letni pomocnik Ruchu.
Ruch jest wiceliderem ekstraklasy, wygrał cztery mecze z rzędu, więc i wymagania są teraz przed nim większe. Czy w Bełchatowie stać go na przedłużenie świetnej serii? - GKS to solidny zespół, w końcu się przełamie i zacznie grać lepiej. Przynajmniej tak dobrze, jak w rundzie wiosennej. Mam tylko nadzieję, że stanie się to dopiero po meczu z Ruchem - żartuje Fornalik. Do gry po drugiej z kolei czerwonej kartce wraca obrońca Rafał Grodzicki. - W sparingu z Zagłębiem byłem skoncentrowany na tym, żeby już nie popełniać takich błędów, za które wylatywałem z boiska. Ale w Bełchatowie nie będę kalkulował, podczas meczu nie ma czasu na rozmyślania. Trzeba reagować natychmiast - mówi. - Jak zagramy z tyłu na zero, to będzie dobrze - dodaje.
Z meczów reprezentacji młodzieżowych bez żadnych urazów wrócili Łukasz Janoszka, Maciej Sadlok i Artur Sobiech, gotowi do gry są także rekonwalescenci Gabor Straka i Tomasz Brzyski. Ze składu wypadł za to Martin Fabusz (złamane żebro).
źródło: Gazeta Wyborcza Katowice