Koszmar z ul. Cichej - tak chyba najlepiej można nazwać poczynania naszych piłkarzy. Kierownictwo, zawodnicy i kibice Ruchu nadal będą spać niespokojnie. Niebiescy po słabym występie w Ostrowcu Św. zanotowali kolejną porażkę w tej rundzie. Nie trzeba już chyba nikomu tłumaczyć, że zmiany są potrzebne jak nigdy. Kto tego nie widzi, musi być ślepy albo przeciw Ruchowi!
Około 3.000 kibiców zasiadło na trybunach ostrowieckiego stadionu. Od początku meczu zaatakowali piłkarze KSZO. Już w 2. minucie fatalny błąd chorzowskiej obrony mógł wykorzystać Grzegorz Podstawek, którego uderzenie zostało obronione przez Sebastiana Nowaka. W odpowiedzi niebiescy odpowiadają dwoma niebezpiecznymi strzałami. Najpierw z woleja przymierzył Ćwielong, a chwilę później z główki celował Kuczma. Niestety, później sytuacja na boisku obróciła się diametralnie. Do głosu doszli podopieczni Janusza Jojki, co zaowocowało zdobyciem przez nich bramki już w 9 minucie gry. Jej autorem został Grzegorz Podstawek, który z ok. 10 metrów przepięknym strzałem z woleja zdobywa pierwszego gola dla KSZO.
Stracona bramka nie wpłynęła mobilizująco na piłkarzy Ruchu. Niebiescy dalej tracili piłkę w środku pola i raz po raz dopuszczali rywali pod swoje pole karne. Wkrótce chorzowianie tym sposobem stracili drugą bramkę, tym razem z rzutu karnego. Edward Stanford nieprzepisowo powstrzymywał wbiegającego w obręb szesnastki Tomasza Feliksiaka. Sędzia nie wahał się wskazać na punkt oddalony jedenaście metrów od bramki, z którego to piłkę do siatki posłał Jacek Berensztajn.
W 34 minucie nastąpił pogrom piłkarzy Ruchu! Wówczas trzecią bramkę dla Ostrowca strzela Tomasz Feliksiak, który wykorzystuje podanie „Berka” (autora poprzedniego gola) i dzięki biernej postawie obrońców Ruchu posyła on futbolówkę za plecy Sebastiana Nowaka. Na przerwę chorzowianie schodzili zatem mocno poddenerwowani.
Nie dziwi więc fakt, że po tak fatalnej pierwszej odsłonie meczu w wykonaniu niebieskich, musiało coś drgnąć. W szatni poleciało wiele ostrych słów, toteż piłkarze wzięli się do roboty. W 61 minucie kontaktowego gola dla Ruchu zdobywa Piotr Cwielong. Po dośrodkowaniu piłki z lewej strony do piłki dochodzi młody napastnik z Chorzowa i dzięki małej niespodziance od Artura Sarmata pakuje on piłkę do bramki. W II połowie KSZO atakował sporadycznie. Najlepsza sytuacja została niewykorzystana w końcówce meczu przez zdobywcę pierwszego gola – Grzegorza Podstawka. Ruch z kolei mógł zdobyć jeszcze jedną bramkę w 77 minucie, ale tym razem Artur Sarnat nie dał się zaskoczyć. Wynik nie uległ zmianie i Ruch po raz czwarty w tej rundzie schodzi z boiska pokonany.
Niebiescy od listopada ubiegłego roku nie potrafią się przełamać. Wyniki osiągane przez piłkarzy Ruchu są fatalne! Początkowo sądzono, że kryzys ten z meczu na mecz będzie malał. Teraz już wiemy, że wkracza on w zasadniczą fazę. III liga co raz bliżej i biorąc pod uwagę wyniki osiągnięte w tej rundzie będziemy mogli być zadowoleni jeśli w ogóle załapiemy się na baraże, bo nie należy wykluczyć nawet bezpośredniego spadku. Zapewne wielu kibiców łapało się za głowy, gdy słyszało, że Ruch musi grać mecze z MKS-em Mławą, Błękitnymi Stargard Szczeciński i innymi ekipami z „wyższej półki”. Co się więc stanie jeśli chorzowianie zlecą jeszcze niżej?!
Strzelcy:
9' Podstawek, 17' Berensztajn (karny), 34' Feliksiak - 61' Ćwielong
Kartki:
Stanford, Pokładowski, Balul
Składy:
KSZO: Sarnat - Wróbel, Czerbniak, Boguś, Solarz - Preis (89' Stefańczyk), Miklosik (62' Sojka), Berensztajn, Kaczmarek - Feliksiak, Podstawek.
Ruch: Nowak - Unierzyski, Sibik, Pokładowski (80' Balul) - Smarzyński, Kaczorowski (59' Musiał), Stanford (46' Molek), Kutschma - Janoszka, Ćwielong, Śrutwa.
Arbiter: Adam Konarski (Wielkopolski ZPN)
Widzów: 3.000 (w tym 35 kibiców Ruchu)
Konferencja prasowa:
Janusz Jojko, (trener Stasiaka KSZO Ostrowiec):
- Było to dobre widowisko. Padły cztery bramki, kibice mogą być zadowoleni. Pierwsza połowa była zdecydowanie nasza, na drugą wyszliśmy mając 3:0 i w zanadrzu wtorkowy mecz z Mławą. Zawodnicy zagrali spokojniej, z kolei piłkarze Ruchu zaczęli więcej biegać. Zazwyczaj tak jest, że jak się prowadzi trzema bramkami do przerwy, to chce się to dotrzymać jak najmniejszym nakładem sił. Po straconej bramce, zaczęliśmy już normalnie grać, opanowaliśmy środek. Były jeszcze sytuacje z obu stron, bo i Czerbniak i Sibik wybili piłkę z pustej bramki. Ruch Chorzów jest to dobry zespół. To są młodzi chłopcy, gdyby zagrali w drugiej połowie, tak jak zagrali w pierwszej, może wyglądałoby to inaczej. Pewnie dużo ciekawiej byłoby, gdyby Ruch zagrał w optymalnym składzie, bo wiem, że Jurek nie mógł dzisiaj skorzystać z kilku podstawowych zawodników. Ja jestem zadowolony, że założenia taktyczne, szczególnie w pierwszej połowie realizowaliśmy w stu procentach. Wygraliśmy trzeci kolejny mecz, nie pamiętam kiedy taka sytuacja zdarzyła się w KSZO. Dziękuję chłopakom za walkę, mam nadzieję, że powalczą także w meczach wyjazdowych. Chcemy wygrywać także z zespołami z dołu tabeli, również dlatego, żeby pomóc Jurkowi (śmiech).
Jerzy Wyrobek, (trener Ruchu Chorzów):
- Gratuluję Januszowi zwycięstwa, na pewno zespół KSZO prezentował się bardzo dobrze. Mieliśmy dzisiaj dwie różne połowy. W pierwszej zdecydowana dominacja KSZO, w drugiej, po burzliwej dyskusji w szatni, zespół zaczął grać zgodnie z przedmeczowymi założeniami. Wtedy było już jednak "po herbacie". KSZO miał więcej atutów piłkarskich, w szczególności Berensztajna, który był dzisiaj prawdziwym reżyserem na boisku i poukładał całą grę. Jeszcze raz gratuluję i życzę powodzenia.