W tym sezonie jedynie w meczu z Piastem Gliwice (wygranym 2:0 - przyp. red.)
Gabor Straka mógł pokazać swój nieprzeciętny talent. Zebrał wtedy bardzo pochlebne recenzje. Wydawało się, że w kolejnych meczach będzie podobnie. W spotkaniu z Arką Gdynia zagrał już jednak tylko 27 minut. Musiał przedwcześnie opuścić boisko, bo nabawił się kontuzji. - Mam nadzieję, że pojadę do Bełchatowa i dostanę kolejną szansę - mówi 28-letni piłkarz.
Kiedy wrócisz na boisko?
Gabor Straka: - Jeszcze nie wiem. Leczenie przebiega szybko. Czuję się bardzo dobrze. Niedługo zacznę już trenować z drużyną. Mam nadzieję, że pojadę do Bełchatowa i dostanę kolejną szansę.
Dlaczego Gabor Straka jest podatny na kontuzje?
- Zobacz na moje nogi (śmiech). Kości są inaczej zrośnięte niż u innych piłkarzy. Każde poważne starcie może dla mnie zawsze źle się zakończyć.
Na Słowacji również zmagałeś się z podobnymi problemami?
- Nie, bo w naszej lidze piłkarze nie grają tak ostro. W Polsce główną rolę odgrywa futbol siłowy, trzeba być dobrze fizycznie przygotowanym do rozgrywek.
Niektórzy upatrują w Tobie głównego lidera drużyny, który może wziąć ciężar gry na siebie, poderwać zawodników w trudnych momentach.
- Miło słyszeć takie słowa, ale ja przez wiele miesięcy zmagałem się z poważną kontuzją, a teraz znów łapię urazy. Po takim czymś ciężko jest szybko wrócić do wysokiej formy. Ale będę się starał grać najlepiej jak potrafię.
Jesteśmy na drugim miejscu w tabeli. Zaskoczenie?
- Nie. Mamy bardzo dobrą drużynę. A jak do zespołu powrócą jeszcze Martin Fabusz i Marcin Zając to będziemy jeszcze silniejsi.
Zapomniałeś wymienić siebie.
- Bo ja nie lubię chwalić siebie.
Mamy szansę na medal mistrzostw Polski?
- Za wcześnie, by powiedzieć. Ale miejsce w pierwszej szóstce na pewno zdobędziemy.
źródło: Ruch Chorzów / Niebiescy.pl