Informacja o rocznym wypożyczeniu z Ruchu Chorzów Marcina Nowackiego do Odry Wodzisław okazały się nieprawdziwa. Oba kluby ostatecznie nie doszły do porozumienia, choć zapewniają, że było bardzo blisko. Sprawa przejścia "Małego" rozbiła się nie o pieniądze - podobno w grę wchodziło 200 tysięcy złotych - ale o klauzulę w umowie o zakazie gry Nowackiego przeciwko Ruchowi.
- W sprawach finansowych doszliśmy do porozumienia, choć wymagania chorzowskiego klubu były nie małe - uważa prezes Odry Ireneusz Serwotka. - Chorzowianie zażyczyli sobie zmiany w umowie, na którą my nie mogliśmy się zgodzić. Wypożyczamy zawodnika nie po to by siedział na ławie lub zmienił jedynie przynależność klubową, ale po to, by grał. Może byliśmy zbyt pryncypialni, jednak nie mogliśmy sobie pozwolić na taki zapis.
Oba kluby twardo stały przy swoich stanowiskach. Chorzowianie chcieli, aby Nowacki nie grał jesienią przeciwko nim w Wodzisławiu, ale mógłby za to zagrać wiosną w Chorzowie, Odra proponowała odwrotnie: u siebie tak dla "Małego", na Cichej nie. - To jakiś absurd - irytuje się piłkarz. - Jedną nogą byłem już w Odrze, szybko jednak wróciłem. Dokumenty, a także nowy kontrakt podpisałem o godzinie 17, a pięć godzin później dowiedziałem się, że to wszystko nie jest aktualne. Nie będę się z tego tłumaczył, niech zrobią to ci, którzy doprowadzili do tego, że nie jestem w Wodzisławiu.
Piłkarz rozmawiał już na ten temat z trenerem Ruchu Waldemarem Fornalikiem. - Moja sytuacja była niejasna, dlatego trener nie brał mnie pod uwagę przy ustalaniu składu. Teraz ma to się zmienić. Zabieram się ostro do pracy, broni nie złożyłem, powalczę o miejsce w składzie, choć nie ukrywam, że będzie bardzo trudno, bo drużyna gra dobrze i wygrywa.
Ruch nie jest pierwszym klubem w Polsce, który wprowadził taki zakaz. Pierwsza uczyniła to Wisła Kraków, która w sezonie 2001/02 wypożyczyła do Widzewa Mariusza Jopa. Piłkarz "odegrał" się na krakowskim klubie, strzelając dla swojej nowej drużyny dwie bramki. Widzew wygrał 3:2. Podobnie było w przypadku Łukasza Sosina, który nie miał miejsca w zespole Białej Gwiazdy i został wypożyczony do Odry Wodzisław. W Krakowie Wisła prowadziła 1:0 i wtedy w roli głównej wystąpił Sosin doprowadzając do remisu z rzutu karnego. To mocno rozzłościło właściciela krakowskiego klubu, zwłaszcza, że tych punktów potem zabrakło do zdobycia mistrzostwa Polski. Bogusław Cupiał wprowadził zakaz gry przeciwko Wiśle wypożyczonym piłkarzom. Podobne praktyki stosują również inne klubu. Nie tak dawno Wojciech Skaba grający dzisiaj w Polonii Bytom musiał usiąść na trybunach i nie zagrał przeciwko Legii Warszawa.
Z winy Motoru nie doszło natomiast do skutku przejście z Ruchu do Lublina bramkarza Mateusza Struskiego.
źródło: Dziennik Zachodni / Niebiescy.pl