Chorzowscy piłkarze czują się na boisku tak pewnie, że zdobywają się na akcje, które dotąd rezerwowali tylko na treningi. Efekt jest piorunujący - niebiescy są rewelacją rozgrywek!
Ruch rozpoczął sezon w świetnym stylu - w tabeli ustępuje tylko Wiśle Kraków, wygrał cztery z pięciu spotkań, w zwycięskich meczach nie stracił nawet gola! A przecież to ten sam zespół, który wiosną seryjnie oddawał punkty średniakom. Piłkarze jeszcze latem odgrażali się na klubowym parkingu, że nie wyjadą na zgrupowanie, jeżeli nie dostaną zaległych pensji. Powodów zdecydowanie lepszej gry jest kilka. Poniżej prezentujemy pięć najważniejszych według "Gazety Wyborczej":
Po pierwsze - Waldemar Fornalik
Gdy szkoleniowiec przejmował zespół po Bogusławie Pietrzaku, działacze w swoim stylu zaczęli opowiadać, że postawili na człowieka z "niebieskiej rodziny", który jak nikt inny zna realia pracy na Cichej. Kibice tylko wzruszali ramionami, bo takie teorie słyszeli nieraz, a kolejni niebiescy trenerzy przegrywali potem mecz za meczem. Z Fornalikiem jest jednak inaczej - piłkarzy zjednał sobie już pierwszego dnia, gdy zrezygnował z dźwigania ciężarów, którymi katował ich jego poprzednik. Pomysł na zespół, taktyka i szczęście powodują, że Fornalik zdobywa średnio 2,1 pkt na mecz. Imponujące!
Po drugie - Andrzej Niedzielan
Ruch nie bał się zaryzykować i postawił na 30-latka z Wisły, który stracił dwa ostatnie lata z powodu poważnej kontuzji kolana. Niedzielan co prawda nie strzela goli jak na zawołanie, ale obrońców przyciąga jak magnes. To także dzięki niemu Artur Sobiech jest wśród najskuteczniejszych napastników ligi. Gdy jeden z działaczy Ruchu powiedział o Sobiechu, że to "młodsza wersja Macieja Żurawskiego", wiele osób uśmiechało się pod nosem. Niedowiarki, pamiętajcie - ten chłopak strzelił w trampkarzach 128 goli w 24 meczach!
Po trzecie - pewność siebie
Dobrym przykładem jest Tomasz Brzyski. Gdy kilka miesięcy temu "Gazeta" zaproponowała, by "Brzytwa" wziął się za rozgrywanie piłki, bo ma potencjał na lidera zespołu, Brzyski spuścił głowę. - Nie podołam, nie teraz, są lepsi - tłumaczył. Może i lepiej, że Brzyski został na lewej obronie, bo dzięki temu jest teraz czołową postacią ligi na tej pozycji i nie boi się powiedzieć: - Tak, chciałbym zagrać w reprezentacji. Czy Leo Beenhakker boi się Chorzowa? W sobotnim meczu z Polonią zdecydował się na akcję, którą wcześniej można było zobaczyć tylko na treningach - balans ciałem, obrońca po jednej stronie, piłka po drugiej, podanie i gol. W tym stylu grają też coraz częściej Krzysztof Nykiel czy Maciej Sadlok.
Po czwarte - Rafał Grodzicki i Krzysztof Pilarz
Ten pierwszy to obrońca z duszą pomocnika - nie lubi szybko pozbywać się piłki, stara się pomagać drużynie w ataku. Efekt jest taki, że dwa razy zabrakło go w obronie. Łapanie rywali wpół chwały mu nie przynosi, ale zapewne uchroniło niebieskich od straty goli w meczach z Arką i Zagłębiem. Pilarz też przyłożył się do utrzymania bezbramkowego konta (to już 426 minut!), broniąc rzut karny na sekundy przed zakończeniem spotkania z Arką.
Po piąte - terminarz
Na tym etapie rozgrywek trudno przesądzać, czy Ruch ogrywał mocnych, czy drużyny, które będą tylko tłem dla ligowej rywalizacji. Seria czterech zwycięskich spotkań jest jednak w przypadku niebieskich zaskakująca. Ostatni raz Ruch rozpoczął sezon tak dobrze 10 lat temu, gdy przegrał dopiero w 14. kolejce (1:3 z Legią Warszawa), a na koniec był trzeci i zagrał w europejskich pucharach ze słynnym Interem Mediolan.
źródło: Gazeta Wyborcza / Niebiescy.pl