Jedynie Wisła Kraków znalazła sposób na Krzysztofa Pilarza, który śrubuje niezły wynik. - Bardzo duża w tym zasługa naszych obrońców, nie dających rywalom łatwego życia - podkreśla golkiper.
- Z każdego z ostatnich meczów z tej drużyny zostały "wyciśnięte" ostatnie soki - wskazał jeden z działaczy Ruchu, ciesząc się z pokonania Polonii Warszawa. "Niebiescy" grają niezwykle efektywnie za sprawą solidnej postawy w defensywie. - Czwarte zwycięstwo i czwarty mecz na zero z tyłu - zacierał w sobotę ręce Grzegorz Baran. "Czarne Koszule" właściwie nie miały stuprocentowych sytuacji. - Nie spodziewaliśmy się, że zdobędziemy w pięciu kolejkach aż 12 punktów. W czym tkwi nasz sekret? Na inaugurację z Wisłą zawiedliśmy, ale potem uwierzyliśmy w siebie - tłumaczył defensywny pomocnik.
Kawał dobrej roboty nie tylko w destrukcji, ale i w ofensywie robi duet bocznych obrońców: Tomasz Brzyski i Krzysztof Nykiel. Asysta tego pierwszego przy golu Artura Sobiecha była w sobotę przedniej urody.
Ruch uchodzi już za największa rewelację startu rozgrywek. Dobre wyniki zbiegły się z wyrównaniem zaległości finansowych wobec piłkarzy, o czym większość dziennikarzy w Warszawie jeszcze nie wie. Pytanie, na co stać drużynę z Cichej w tym sezonie? - Za szybko, aby patrzeć w tabelę i wygłaszać ambitne cele. Jeśli bylibyśmy na tym miejscu na 3-4 kolejki przed końcem rozgrywek, to byłoby się czym emocjonować - na chłodno zauważył Baran.
Więcej na
Sportslaski.pl