W sobotnim meczu z Ruchem na ławce trenerskiej Polonii zadebiutuje doskonale znany w Chorzowie Duszan Radolsky. Szkoleniowiec zasłynął z tego, że każdego gracza, z którym przyszło mu współpracować, ma rozpisanego na czynniki pierwsze. - O tym akurat nie słyszałem - odpowiada zapytany o statystyczne skłonności Radolsky’ego obecny opiekun "Niebieskich" Waldemar Fornalik. Zauważa ponadto, że powroty trenerów na „stare śmieci” maja nikły wpływ na rezultat spotkań. - To nie ma bezpośredniego przełożenia na wyniki. Owszem, każdy przez to podkręca atmosferę meczu, a trener zna swą byłą drużynę. Ale przecież styl gry zespołu z czasem się zmienia - ocenia Fornalik.
Okres spędzony ze słowackim szkoleniowcem dobrze wspomina Tomasz Brzyski. To właśnie po objęciu drużyny przez Radolsky’ego "Brzytwa" trafił na Cichą i z miejsca, regularnie, zaczął gościć w pierwszej jedenastce zespołu. - Cieszę się, że trener wrócił do Polski (po odejściu z Ruchu, Słowak pracował w ojczyźnie - przyp.red.). Życzę mu jak najlepiej, ale… dopiero po meczu z nami - powiedział z uśmiechem pomocnik Ruchu. Zapytany, czy zadziała efekt tzw. "nowej miotły", odpowiedział: - Drużyna pozna coś nowego, ale trudno ocenić jak zmieni się przez 3 dni. My chcemy potwierdzić swą dobrą formę, choć wiemy, że będzie trudno - powiedział Brzyski. Wtóruje my Fornalik: - Będzie bardzo ciężko, bo Polonia to wzmocniony kadrowo Groclin. Na pewno przyjedzie zmobilizowana, ale nie mamy zamiaru okopywać się na własnym boisku. Powtarzam jednak zawsze, że proporcje między atakiem, a obroną muszą być zachowane.
Trener Fornalik już kilkakrotnie mierzył się z Polonią jako zawodnik i trener, a przez rok (2006-2007) piastował nawet funkcję szkoleniowca "Czarnych Koszul". Z wszystkich konfrontacji, jakie stoczył z najbliższym rywalem Ruchu, najbardziej wspomina tę, w której brał czynny udział. W sezonie 1993/94 chorzowianie zagrali przy Konwiktorskiej i zwyciężyli 3:0, przyczyniając się do spadku Polonistów z ekstraklasy. - Było wtedy minus 10 stopni, a o podgrzewanej murawie można było pomarzyć. To był ostatni mecz rundy jesiennej i głównie z powodu tych warunków mecz tak zapadł mi w pamięć.
źródło: Niebiescy.pl