Spotkanie dwóch ekip drugoligowych - kandydata do awansu oraz beniaminka - zakończyło się nieznaczną wygraną tych pierwszych. Chorzowianie przez całe 90 minut przeważali, ale dobrze broniącej się Odrze zdołali strzelić tylko jednego gola. Jego autorem był 27-letni pomocnik Michał Pulkowski, który trafienie zadedykował tragicznie zmarłemu Michałowi Bąkowi i nadal walczącemu o życie Adamowi Niewiarowskiemu.
Przed pierwszym gwizdkiem sędziego blisko 7.500 kibiców zgromadzonych na stadionie uczciło śmierć wychowanka Ruchu minutą ciszy. W tym czasie przedstawiciel sympatyków "Niebieskich" odpalił racę nad transparentem "ADAM, ŚP MICHAŁ", obok którego pojawiła się flaga "Forever Ruch". Warto dodać, że wszystkie inne flagi, na znak żałoby, wisiały tego dnia tylko do połowy płotu.
Od początku meczu obie drużyny grały asekuracyjnie, ale przy piłce utrzymywali się gospodarze. Pierwszy strzał po ładnym zgraniu klatką Grażvydasa Mikulenasa oddał Przemysław Łudziński. Uderzenie z lewej nogi nie trafiło jednak w światło bramki strzeżonej przez Czecha Pavola Pronaja. W 8. minucie po dośrodkowaniu Grzegorza Bonka "Przemo" drugi raz próbował swoich sił, lecz główka okazała się także niecelna.
Kilkadziesiąt sekund później zawrzało na trybunach. Grażvydas Mikulenas znalazł się w sytuacji "sam na sam" z bramkarzem. Strzelił obok wychodzącego golkipera Odry, ale Maciej Tracz zdołał wybić piłkę niemal z samej linii.
Goście pierwszą akcję przeprowadzili dopiero w 14. minucie spotkania. Szarżującego Michała Szeremeta sfaulował kilka metrów przed polem karnym Przemysław Łudziński. Do piłki podszedł Dariusz Filipczak. Jego dośrodkowanie było za niskie i Marcin Makuch bez problemu wybił futbolówkę daleko od pola karnego Ruchu. Na kolejną groźną akcję Odry trzeba było czekać do 23. minuty. Filipczak otrzymał dokładną piłkę od partnera z drużyny i zdecydował się na efektowne uderzenie nożycami, które minęło jednak słupek bramki Jarosława Paśnika.
Do końca pierwszej części gry pozostał wynik remisowy. "Niebiescy" oddali kilka groźnych strzałów, jak choćby ten z 38 minuty, kiedy to Grzegorz Bonk, po ładnej akcji Pulkowskiego z Mikulenasem, otrzymał piłkę kilka metrów przed polem karnym opolan. Strzał z lewej nogi o centymetry minął bramkę Pavola Pronaja. - Trener przed meczem podpowiadał nam, abyśmy strzelali z daleka. Szkoda, że nic nie weszło - mówił popularny "Bonczek".
Tuż przed końcem pierwszej połowy miała miejsce dość kontrowersyjna sytuacja. Tomasz Sokołowski dwukrotnie upadł na linii szesnastki. Za każdym razem sędzia Marcin Wróbel nakazywał grać dalej, aż w końcu ukarał lewego pomocnika "Niebieskich" za... symulowanie! Tą decyzją warszawski arbiter nie zyskał sympatii wśród sympatyków Ruchu...
W 50. minucie meczu pod sektorem gości wybuchło zamieszanie. Ochroniarze zerwali z płotu flagę Odra Opole w biało-czerwonych barwach oraz dwukrotnie fanę Niemiec (kibice Odry spalili ją później)! Przyjezdni zaczęli się awanturować, na co ochrona zareagowała gazem. Pod wpływem wiatru rozprzestrzenił się on na sektor rodzinny oraz trybunę! Na "jedynce" przebywało wówczas wiele małych dzieci, które po chwili zostały ewakuowane na sektor 10.
Po równo godzinie gry Grzegorz Bonk oddał soczysty strzał w okienko bramki Odry, ale Pavol Pronaj zdołał sparować piłkę opuszkami palców na rzut rożny. Jedyny gol padł w 73. minucie meczu. Michał Pulkowski otrzymał podanie na środku boiska. Pociągnął kilkanaście metrów i zdecydował się na strzał. Precyzyjnie uderzona piłka odbiła się jeszcze od słupka i wpadła do siatki.
W końcówce spotkania Marek Wleciałowski wprowadził na plac gry Grzegorza Misiurę, który zmienił Grażvydasa Mikulenasa. Debiutant przed chorzowską publicznością od razu po wejściu mógł przesądzić o losach meczu, ale jego dwa strzały z najbliższej odległości w znakomitym stylu wybronił czeski bramkarz.
Po tej sytuacji Odra rzuciła się do szaleńczych ataków. Już w doliczonym czasie sędzia odgwizdał bardzo wątpliwy faul Bonka w środkowej strefie boiska. Po dośrodkowaniu piłka niespodziewanie spadła pod nogi Pawła Sobotty, który z kilku metrów strzelił wysoko nad bramką Jarosława Paśnika. Po wznowieniu gry sędzia odgwizdał koniec spotkania i w Chorzowie wszyscy mogli się cieszyć z ciężko wypracowanych trzech punktów.
W poczynaniach piłkarzy Ruchu widać było, że nie są jeszcze w formie z końcówki ubiegłego sezonu. Futbolówka nie zawsze trafiała w miejsce, które było w zamyśle zawodników. "Niebiescy" mało grali z pierwszej piłki. Jak widać, taka gra wystarcza jednak na wygrywanie meczy. A co dopiero będzie, jak zawodnicy złapią wiatr w żagle?
Ruch Chorzów 1:0 (0:0) Odra Opole
Strzelcy:
Pulkowski 73'
Żółte kartki:
Pulkowski, Sokołowski, Ćwielong - Szeremet, Orłowicz
Składy:
Ruch: Paśnik - Myszor, Klaczka, Baran, Makuch - Grzyb (84' Domżalski), Bonk, Pulkowski, Sokołowski - Łudziński (64' Cwielong), Mikulenas (86' Misiura).
Odra: Pronaj - Orłowicz, Nakielski, Zitka, Stępień, Tracz, Szeremet (78' Enyinnaya), Kalu, Filipczak (57' Kalinowski), Plewnia, Surowiak.
Sędzia: Marcin Wróbel (Warszawa)
Widzów: 7.500 (w tym 450 kibiców Odry)