Szkoleniowiec reprezentacji Polski juniorów, Michał Globisz, próbował go na stoperze, ale piłka zawsze szukała Artura Sobiecha w polu karnym.
W trampkarzach Grunwaldu Ruda Śląska Artur Sobiech zdobył 128 goli w 24 meczach. W juniorach starszych trafił w sezonie 54 razy. Wtedy wpadł w oko trenerowi Sewerynowi Siemianowskiemu, który ściągnął go do chorzowskiego Ruchu. W Śląskiej Lidze Juniorów było już "gorzej", bowiem w trakcie rozgrywek zadowolić się musiał "tylko" 25 bramkami. Potem z 16 został wicekrólem snajperów Młodej Ekstraklasy. Do tej pory w drużynie seniorskiej zdobył trzy.
- Miałbym cztery, gdyby w meczu z Wisłą Kraków sędzia nie zmienił swojej decyzji i uznał, jak pierwotnie zamierzał, bramkę strzeloną Pawełkowi - uśmiecha się Sobiech. - Gol w derbach z Piastem był najładniejszy. Żałuję jednak sytuacji z pierwszej połowy, gdy znalazłem się sam na sam ze Szmatułą. Zamiast wewnętrzną częścią stopy, uderzyłem na siłę. Kuba zdążył wystawić rękę i obronić - wspomina napastnik, który ma również za sobą występy w obrony.
- Trener reprezentacji juniorów testował mnie na stoperze. W tyłach chyba źle nie wypadłem, bo jak sobie przypominam w kadrze Śląska też byłem ustawiany w defensywie, tyle że bocznej - przyznaje 19-latek.
źródło: Sport / Sportslaski.pl