Niebiescy w dobrym stylu ograli Piasta Gliwice (2:0), trzymając się ustawienia 4-4-2. Co ciekawe, w poprzednim sezonie chorzowianie częściej grali piątką piłkarzy w pomocy i jednym wysuniętym napastnikiem. - Nie ukrywam, że system 4-4-2 jest mi bliższy. Pozwala łatwiej narzucić i wyegzekwować obowiązki taktyczne, jakie nakładam na piłkarzy. Układowi 4-5-1 towarzyszy więcej niewiadomych. Zmiana pozycji odbywa się bardziej dynamicznie, a w konsekwencji piłkarzom łatwiej o wymówkę w przypadku błędu - wyjaśnia trener, który zauważa, że pod koniec ubiegłego sezonu też zdarzało mu się postawić na grę jednym napastnikiem. - System 4-5-1 tylko z pozoru jest defensywny. Jeżeli ma się dobrych wykonawców, to w mgnieniu oka można zmienić taktykę na 4-3-3 i grać tak widowiskowo i skutecznie jak chociażby Lech Poznań - dodaje.
To jednak trudna sztuka, co najlepiej widać właśnie na przykładzie Ruchu. Wiosną chwaliliśmy niebieskich po meczu w Bytomiu, gdy zespół jeden jedyny raz płynnie przechodził z 4-5-1 na 4-3-3, czym zupełnie zaskoczył rywala. Zapracowali na to głównie Wojciech Grzyb i Ariel Jakubowski, którzy świetnie współpracowali na prawej stronie boiska. - Fakt, że potem Ruch nie zagrał już na takim poziomie, obrazuje skalę trudności - podkreśla Fornalik.
Niebiescy zaskoczyli już na inaugurację rozgrywek, gdy nawet w wyjazdowym spotkaniu z Wisłą zdecydowali się na grę dwoma napastnikami. - To był dobry wybór. Bo tak właśnie chcemy grać - ofensywnie, skutecznie, dla kibiców. Niestety, w meczu z Wisłą graliśmy tak tylko przez kilka pierwszych minut - uśmiecha się szkoleniowiec.
Na Cichej jednak nie wszyscy cieszą się z gry dwoma napastnikami. Miejsce w składzie stracił m.in. Martin Fabusz. - Sezon jest długi i czas Martina - na którego bardzo liczę - na pewno jeszcze przyjdzie. Nie jest to jednak zawodnik na grę z kontry czy na pojedynki szybkościowe. Na dziś więcej atutów jest po stronie Artura Sobiecha - wyjaśnia trener.
Fundamentem taktyki niebieskich jest za to Maciej Sadlok, którego wciąż kusi Legia Warszawa. - Nie chcę, żeby odchodził. Powtarzam Maćkowi, że teraz potrzebuje przede wszystkim gry i za pół roku na pewno będzie lepszym piłkarzem - podkreśla Fornalik.
źródło: Gazeta Wyborcza Katowice