Konfrontacja Polonii Warszawa z Ruchem Chorzów przypominała istną walkę bokserów. Wymiana ciosów trwała bowiem do ostatnich minut, ale to chorzowianie zadali decydujące uderzenie i wrócili na Górny Śląsk z kompletem punktów!
"Niebiescy" bardzo mądrze rozpoczęli to spotkanie. Prostopadłe podania, kierowane z głębi pola siały zamęt w szeregach warszawskiej defensywy. W 15 minucie meczu czujność obrońców Polonii mógł uśpić po podaniu Wojciecha Grzyba Tomasz Sokołowski, lecz Żancarlo Simunić w porę wybiegł z bramki i zatrzymał atak "Niebieskich".
Kolejna okazja przyniosła jednak Ruchowi prowadzenie. W zamieszaniu pod bramką Polonii do bezpańskiej piłki dobiegł Przemysław Łudziński i zewnętrzną częścią stopy skierował ją do bramki Simunicia. Radość piłkarza była ogromna. Trzy dni wcześniej 23-letniemu napastnikowi urodziła się bowiem córeczka Iza, której "Przemo" zadedykował to trafienie.
Strzelona bramka zdekoncentrowała chorzowian. Minutę później po dośrodkowaniu z rzutu rożnego uderzeniem głową wyrównał Ivan Udarević. Wymiana ciosów trwała na dobre. Chwilę później z dystansu minimalnie pomylił się Grzegorz Bonk, a po drugiej stronie boiska strzał Macieja Biernackiego obronił Paśnik.
W 33 minucie spotkania rzut rożny wykonywał Przemysław Łudziński, dośrodkowanie przedłużył głową Wojciech Myszor, a stojący przy długim słupku Grażvydas Mikulenas bez problemu wpakował piłkę do bramki Polonii. Kilka minut później sędzia dyktuje jednak rzut karny dla warszawian, za zagranie ręką Grzegorza Bonka. Piłkę z jedenastu metrów uderzył Branko Hucika, ale znakomicie nad poprzeczkę przeniósł ten strzał Jarosław Paśnik.
Mimo to, "Czarne Koszule" zdołały doprowadzić do remisu. W 38 minucie Martins Ekwueme dośrodkował w pole karne Ruchu, a Maciej Tataj skutecznie przeciął to podanie i umieścił je w bramce Ruchu.
Zaraz po zmianie stron Polonia podwyższyła wynik meczu na 3:2. Po raz kolejny Jarosława Paśnika pokonał Maciej Tataj. Największe zasługi należą się jednak w tej akcji Mariuszowi Zasadzie, który minął kilku zawodników Ruchu i podał do niepilnowanego kolegi z drużyny.
W 50 minucie strzał z wolnego Huciki broni Paśnik, a pięć minut później Simunić wybija na róg uderzenie Sokołowskiego. Ten ostatni nie daje jednak za wygraną i w 59 minucie meczu jak profesjonalista wjeżdża w pole karne gospodarzy, mija obrońcę Polonii i ze spokojem posyła piłkę obok Żancarlo Simunicia.
W 69 minucie dogodną okazję zmarnował Jacek Kosmalski, który musiał chylić czoła znakomitej interwencji bramkarza Ruchu.
Na sześć minut przed końcem spotkania wprowadzony za Grażvydasa Mikulenasa Piotr Ćwielong odnajduje niepilnowanego w polu karnym Przemysława Łudzińskiego, a ten mając już tylko przed sobą golkipera Polonii, bez litości wykorzystuje prezent obrońców Polonii.
"Przemo" mógł jeszcze podwyższyć wynik meczu na 5:3, lecz w sytuacji sam na sam z bramkarzem trafił obok słupka. To nie zmienia jednak faktu, że sędzia chwilę później zakończył mecz, a uradowani chorzowianie zatańczyli na środku boiska.
Polonia Warszawa - Ruch Chorzów 3:4 (2:2)
Strzelcy:
Udarević 19', Tataj 38', Tataj 47' - Łudziński 18', Mikulenas 33', Sokołowski 59', Łudziński 84'
W 37. minucie Jarosław Paśnik obronił rzut karny wykonywany przez Branko Hucika.
Żółte kartki:
Udarević, Kosmalski, Ekwueme - Łudziński, Myszor
Składy:
Polonia: Simunić - Kuzera, Hucika, Udarević, Woźniczka - Piątek, Biernacki (39' Kosmalski), Ekwueme, Zasada - Mąka (39' Bąk), Tataj.
Ruch: Paśnik - Makuch, Klaczka, Baran, Myszor - Sokołowski (87' Domżalski), Pulkowski, Bonk, Grzyb - Łudziński (90' Misiura), Mikulenas (73' Ćwielong).
Sędzia: Adam Lyczmański (Bydgoszcz)
Widzów: 1.500 (w tym 372 kibiców Ruchu)