9 miesięcy nie występowali na swym stadionie piłkarze Ruchu. Jeżeli ta cyfra do kogoś nie przemawia, to sytuację najlepiej uzmysławia fakt, że od ostatniego meczu "Niebieskich" w domu ... niejedna kobieta zaszła w ciążę i wydała dziecko na świat ;)
"Choć już nie tym samym blaskiem świeci dobrze jest wrócić na stare śmieci" - tak brzmiało hasło zapisane na transparencie wywieszonym przez kibiców chorzowian podczas sobotniego meczu z Piastem Gliwice. Powrót wypadł doprawdy imponująco - pewne zwycięstwo nad gliwiczanami i chóralne śpiewy kibiców. "Que sera, sera, Ruch Chorzów 3 punkty ma" - za tymi i podobnymi śpiewami podgrzewającymi atmosferę przy Cichej zatęsknili nie tylko kibice. - Tutaj czujemy się najlepiej - wskazywał na boisko przy Cichej Grzegorz Baran. Wtórował mu między innymi Artur Sobiech. - Mówi się, że w domu zawsze jest najlepiej. Dopisali kibice, dopisała nam nowa murawa - powiedział "Abdul".
No właśnie, murawa… Wielomiesięcznego rozbratu ze "starymi śmieciami" doznali gracze Ruchu. Ale dla takiego powrotu warto było. Bo przez prawie rok przerwy sporo się zmieniło - odnowiono (choć kosmetycznie) trybunę główną, postawiono nowe bramki i ławki rezerwowych. Przede wszystkim zaś zainstalowana została nowa, podgrzewana płyta boiska. - Murawa jest naprawdę w doskonałym stanie! - chwalił Pavol Balaz. - Kibice zawsze wspierali nas głośnym dopingiem, ale boisko było nieprzyjacielem. Teraz jednak nie mamy już jak się usprawiedliwiać po porażce - dodał z uśmiechem Słowak.
źródło: Niebiescy.pl